Mamy jednak mocniejszą, prorocką mowę,
a dobrze zrobicie, jeżeli będziecie przy niej trwali jak przy lampie,
która świeci w ciemnym miejscu, aż dzień zaświta,
a gwiazda poranna wzejdzie w waszych sercach.
(2 P 1, 19)

Kierując się głosem serca, w którym znajdujemy odbicie Bożej Miłości, błądząc pośród ścieżek rzeczywistości, w której żyjemy, dajemy się jednak prowadzić Temu, który jest Drogą, Prawdą i Życiem. Stoimy na straży Światła świata, którym jest Jezus Chrystus.
Z zespołem Stróże Poranka rozmawia Agnieszka Mazur
„Widzę w Was Stróżów Poranka, czuwających o świcie trzeciego tysiąclecia”. W odpowiedzi na te słowa Jana Pawła II powstał zespół. Minęło pięć lat. Czy nadal czujecie, że wypełniacie rolę „strażników jutrzenki”?
Jeśli po takim czasie gramy nadal, to chyba tak. Gdyby tak nie było, to najprawdopodobniej przestalibyśmy grać.
Celem malarza jest tworzenie dobrej sztuki, pisarza – dobre pióro, a celem muzyków – tworzenie dobrej muzyki. Co robicie w tym kierunku?
Ćwiczymy dużo, ale każdy indywidualnie (śmiech). Jesteśmy z wielu miejsc Polski: Szczecin, Bydgoszcz, Poznań. Próby mamy bardzo rzadko, właściwie jedynie przed koncertami, no i same koncerty. Kiedyś naszym celem było zaśpiewanie i zagranie utworów, później nagranie płyty. O zespole nie było mowy! Na drugiej płycie Salezjańskich Wspólnot Ewangelizacyjnych (pt. „Stróże Poranka”) znalazły się już nasze pomysły. Powoli dojrzewała myśl, że może czas na małą grupę muzyczną. Chcąc dzielić się z innymi swoją radością i widząc na to głód – z Bożą pomocą – daliśmy początek temu dziełu. Chcemy spontanicznie działać na większą chwałę Boga, odpowiadając na zaproszenie Jana Pawła II.
Każdy z Was dojrzewał duchowo w Salezjańskich Wspólnotach Ewangelizacyjnych. Można więc wnioskować, że od zawsze poczuwaliście się do głoszenia świadectwa wśród ludzi.
To nie my decydujemy. Pan Bóg stawia na naszej drodze takich, a nie innych ludzi. Tu nikt nie wybiera ani kościoła, ani parafii. To On zakreślił nasze mapy, zaplanował spotkanie z tymi konkretnymi sytuacjami i ludźmi. Przywołując początki naszej formacji, to nie jest tak, że poczuliśmy dar ewangelizacji, więc plecak na ramiona i jedziemy na jakiś dworzec czy do parku głosić Chrystusa. Najważniejsze jest, aby zacząć od nawracania samego siebie. Mamy w pamięci dawne (i piękne) czasy tradycji naszych wspólnot, kiedy to wychodziliśmy na place, na których podczas wieczornych ewangelizacji stał wyłącznie jakiś bębenek, gitara i mikrofon, a młodzież śpiewała. Nie było tak naprawdę żadnej konkretnej diakonii muzycznej, a tylko czysta, radosna improwizacja. Z czasem powstała płyta (jeszcze nie Stróżów Poranka!) pt. „Czas łaski”, na której usłyszeć można utwory będące już stałym repertuarem naszych ewangelizacji. Natomiast idea kolejnej płyty zrodziła się podczas pewnego wyjazdu. Padł pomysł by nagrać nowe, autorskie utwory w uformowanym, stałym składzie. We współpracy z chórem Jolla Bella 2000 (SWE) zrealizowaliśmy ten projekt. No i udało się! Pojawiła się następna płyta: „Ze słońcem wstaje nadzieja”. Brzmi wreszcie tak jak chcemy brzmieć, tak „stróżow o”…
Pierwsza i druga płyta, jak sami mówicie, to dzieło pełne salezjańskiej spontaniczności. Kolejna była już Waszego autorstwa jako Stróżów Poranka. Dla jakich odbiorców?
Nie chcemy nikogo weryfikować. No chyba, że siebie. To jest taka łaska od Pana, który daje nam możliwość wykazania się, podarowania innym swojego talentu dla Jego większej chwały. Chcemy być narzędziem Pana Boga. Zaczynaliśmy od wspólnot, graliśmy dla nich i dla nas samych. Ale jeśli zechce nas posłuchać ktoś z poza tego środowiska to chwała Panu! Staramy się tych naszych „występów” nie nazywać koncertami, a muzycznymi spotkaniami ewangelizacyjnymi. Chcemy nawiązywać więź modlitewną ze słuchaczem. Każde muzyczne spotkanie jest odrębną historią, każde nagranie i utwór to inna opowieść, w której działa Duch. Jego owocami są nasze nagrania, ale także słuchacze.
Wasze utwory to fragmenty zaczerpnięte z Pisma Świętego – psalmy, ale nie tylko. Część tekstów jest również autorska. Loteria?
Tomek „Krzyżyk” Krzyżaniak: Ja nie potrafię pisać. Nie jestem w stanie napisać tekstu. Dlatego czerpię ze Słowa Bożego. Chcę by mówił Pan Bóg, bo tylko to jest doskonałe. Ja mogę to ubrać w dźwięki.
Paweł „Chusti” Chustak: Teksty i muzyka, które tworzymy, to próba ukazania i podzielenia się z innymi naszym dojrzewaniem w wierze, jej przeżywaniem; momentami zarówno pięknymi, jak i trudnymi. Nasze teksty powstają w szczególnych momentach życia. Przekraczając próg studia nagraniowego, wchodzimy jakby w pewną tajemnicę, której nie znamy. Nie tworzymy niczego na siłę i tego się trzymamy. Nie czujemy jakiegoś ciśnienia, że potrzeba wydać nowy krążek. Chcemy, by to co tworzymy wypływało z naszego przeżywania wiary.
Ale doczekamy się nowej płyty?
Spokojnie. Są pomysły, niektóre czekają w szufladzie już kilka lat na odkurzenie. Daj Panie Boże, by pojawiły się jeszcze jakieś inne, na kolejne utwory. O ile taka jest Jego wola, to z końcem stycznia rozpoczniemy próby w studio. Kalendarz marzeń przewiduje nowy krążek jeszcze w tym roku (śmiech). Zobaczymy. Ważne, że jesteśmy wspólnotą, grupą przyjaciół, których wspólnym zamierzeniem jest granie ku uwielbieniu Pana. To jest taka spuścizna księdza Bosko. Nigdy nie zależało nam na tym, żeby się pokazać, by mówiono o tym jak gramy, by nas porównywano do innych zespołów. Chodzi o to, by nasza gra pomagała modlić się innym.
Przyjaciele, wspólnota, formacja. Jest jeszcze nad czym pracować?
Nawiązując do Twojego pierwszego pytania, odwołamy się do sfery duchowej. Samo wezwanie papieża, by stawać się Stróżami Poranka o świcie trzeciego tysiąclecia, wzięliśmy najpierw do siebie. Jesteśmy tylko ludźmi, upadamy i powstajemy. Tak samo ma się to do naszej formacji. Jesteśmy szczęściarzami. Dane nam było przez szereg lat wzrastać w rodzinach o ukształtowanej wierze, a potem w duchowości salezjańskiej. Ten czas pozwalał nam uczyć się w każdym momencie stawać się strażnikami światła, którym jest Jezus Chrystus. Tak na siebie patrzymy w tym naszym błądzeniu i upadaniu. I taki jest sposób naszego działania. Hasło jest zobowiązujące. Zapraszamy do tego innych. Bycie stróżem poranka to tak naprawdę trudne życie według najprostszych prawd wiary.
A więc bądźmy!
„Drodzy młodzi przyjaciele! Widzę w Was Stróżów Poranka o świcie trzeciego tysiąclecia”. Słowa wypowiedziane przez Jana Pawła II do młodzieży zebranej na polach Tor Vergata pod Rzymem w dniu 19 sierpnia 2000 roku, stały się zachętą do podjęcia misji przez grupę przyjaciół. Każdy z nich pochodzi z innego miasta (Poznań, Piła, Bydgoszcz, Szczecin), a jednak Duch Św. działa i od września 2002 roku istnieje zespół Stróże Poranka. Grupa wywodzi się z Salezjańskich Wspólnot Ewangelizacyjnych i stanowi ich najmłodszą strukturę. Muzyka, którą tworzą jest odpowiedzią na papieskie zaproszenie. We wspólnotach i już jako „Stróże Poranka” wydali trzy płyty: „Czas Łaski”, „Stróże Poranka”, „Ze słońcem wstaje nadzieja”, które dają możliwość doświadczenia działania Boga już od pięciu lat na „polu ewangelizacji”.
