Pomarańczowa Rewolucja

Turniej siatkówki. Żar leje się z nieba, ale chłodny wiatr bałtycki robi swoje. Piasek wiruje, morze huczy i mieni się kolorami, a dwadzieścia drużyn zaciekle walczy o główną nagrodę. Chociaż z góry wiadomo, kto wygra. „Niebieska” siostra Gracjana, ksiądz Zbyszek i Marek oraz dwóch kleryków to ostrzy zawodnicy.

O „Górze Tabor” we Władysławowie pisze Katarzyna Cudzich

Kilka dni wcześniej, w trakcie rozgrzewki, dookoła grających mnożą się spacerowicze i obserwatorzy zachodu słońca. – Patrz! Nawet siostra zakonna! – dziwią się. Kamera idzie w ruch, bo jest co filmować. Siostrzyczka idzie jak burza, gra jakby od tego zależało bardzo wiele. – Przynajmniej nie będziemy musieli rozdawać nagród – śmieje się ksiądz Zbyszek. Ale i tak przekazuje je drugiej w kolejności drużynie. Z takimi zawodnikami nie ma żartów. Czyż nie wiecie, że gdy zawodnicy biegną na stadionie, wszyscy wprawdzie biegną, lecz jeden tylko otrzymuje nagrodę? Przeto tak biegnijcie, abyście ją otrzymali – nawołuje święty Paweł. Oni wyraźnie go słuchają.

ks. Zbyszek Regucki / fot. Weronika Gurdek

Plastikowy nożyk

„Góra Tabor” po raz szósty, trzeci raz we Władysławowie. Zapowiada się, że za rok też się odbędzie. Nie widać przeciwwskazań, nawet medycznych (służba maltańska podobno nie miała zbyt wiele pracy). Nikt nie skacze z klifu. Bo też i po co? Na Górę Przemienienia wychodzi się po to, żeby z niej później zejść. Dopiero wtedy można rzucać się w morze. Nie odwrotnie.

– Piękny jest ten, kto się zmienia – mówi Ksiądz Zbigniew Regucki, chrystusowiec ze Szczecina, główny organizator. Młodzi ludzie, którzy uczestniczą w spotkaniu już któryś raz, wiedzą, czego się spodziewać. Nic nowego ich tu nie czeka. A jednak wciąż przyjeżdżają i przyciągają nowych. Człowiek wciąż potrzebuje się zmieniać. Wciąż upada, załamuje się. Jest słaby. Ale gdy wyjdzie na górę – wietrzny, malowniczy klif z widokiem na morze – tam nabierze sił. Tam codziennie spotka Jezusa w Eucharystii, zostanie pokrzepiony Bożym Słowem.

– Wahaliśmy się, czy w tym roku kontynuować „Górę Tabor” – dzieli się Ksiądz. Mimo przeciwności, nie poddali się. Pieniędzy nie ma, ale są ludzie. – Za Jarka i jego rybki – modli się Ksiądz Marek na modlitwie wiernych. Wszyscy wybuchają śmiechem. Jeszcze dźwięczą im w uszach jego nawoływania: – Kto weźmie trzy rybki, dostanie dodatkowy pasztecik!

fot. Weronika Gurdek

– Chleba jest pod dostatkiem, ale jak ktoś wie, że nie wypije całego kubka herbaty, niech nie nalewa do pełna. Żeby starczyło dla wszystkich – uprzedzają na początku. Każdy dostaje małą reklamówkę i do niej wkłada kromki chleba, mały pasztet i ogórka konserwowego. I nożyk. Najważniejszy. Trzeba go zachować do końca wyjazdu. – Jedzenia jest wystarczająco – opowiada Ania z Olą – zjadłyśmy dwie miski grochówki, ksiądz Marek przekonywał. – Ale z prysznicami jest strasznie! Są tylko dwa na wszystkie dziewczyny, więc żeby się umyć, trzeba by czekać całą noc.

Na horyzoncie

Jeszcze w zeszłym roku skupiali się na Pomarańczowym Polu Namiotowym. – Od razu wiedzieliśmy, że to nasze miejsce – wspomina Ksiądz Zbyszek – już wcześniej mieliśmy wymyślony kolor pomarańczowy jako „motyw przewodni”. Więc to nie przypadek. Nieprzypadkowe wydaje się także tegoroczne przeniesienie się na „Horyzont” – może na horyzoncie „Góry Tabor” widnieje już coś innego niż w poprzednich latach? – Rozbili się na klifie – żartuje jeden z uczestników warsztatów dziennikarskich. Na szczęście nie ma ofiar w ludziach, a lądujący tam paralotniarze też całkiem nieźle sobie radzą. Oprócz namiotów uczestników stoi także ogromny biały Namiot Spotkania. – Przez cały pobyt będzie tutaj wystawiony Najświętszy Sakrament. W każdej chwili można skorzystać też z Sakramentu Pokuty. Tu też odbywają się spotkania i Eucharystie. Za wyjątkiem jednej.

– Dobre kazanie charakteryzuje się tym, że odnosi się do czytań. Ale to nie będzie dobre kazanie – naucza ksiądz Adam, kolejny chrystusowiec z Pyrzyc. – Brałem udział już w różnych Eucharystiach, ale na plaży jeszcze nigdy! Bóg jest wszędzie. Jest blisko. Zachwycony wydaje się być także ksiądz Piotr. Cały czas wpatruje się w morze. Następnego dnia prowadzi konferencję o Eucharystii. – To reanimacja! – ekspresyjnie zwraca się do młodych – Bóg zastawia dla nas stół słowa!

Droga Światła / fot. Weronika Gurdek

Eucharystia na brzegu morza, poprzedzona „Drogą Światła” przez ulice Władysławowa i plażę, z pochodniami i śpiewem na ustach, to niecodzienne doświadczenie. Słońce już zaszło, przy wtórze wzburzonego morza zespół prowadzi śpiew, a siostry zakonne rozważania do koronki. – Czy prowadziłeś nieprzyzwoite rozmowy? Czy poprzez te rozmowy nie szkodziłeś innym? Nie unikają trudnych pytań, ale nie moralizują. Po prostu: stawiają sprawę jasno. Bez owijania w bawełnę i bez demonizowania. Bo grzech, owszem, zabija, ale Jezus może go zabrać. Wystarczy go oddać Bogu. On sam będzie działał. To „Drogą Światła” – do Światła poprzez ciemność. – Twe światło jest na drodze mej, nic nie zgasi go – śpiewają wszyscy znany już „przebój”. I naprawdę w to wierzą.

Eucharystia na plaży / fot. Weronika Gurdek

Człowiek Połamany

– Punktów programu jest dużo, ale to ma mieć przede wszystkim charakter wakacyjny – tłumaczy ksiądz Zbyszek. Stąd siatkówka, czas wolny i… warsztaty. Tutaj wybór jest spory: taniec żydowski, uwielbieniowy, „wodzirejski”, śpiew, perkusja, dziennikarstwo, fotografia, stres, warsztaty dla kobiet, dla mężczyzn, dla animatorów, warsztaty wytwarzania różańców…

– Na wokalnych ćwiczyliśmy pieśni na mszę, więc zrezygnowałam i przeniosłam się na perkusyjne – tłumaczy Magda. O innych warsztatach opowiada żywiołowa Iza: – Po pół godzinie zapytałam, czy mogę wyjść – śmieje się. – To był wykład, więc nie bardzo mogłam tam wytrzymać. Ale większość była zadowolona, co było widać po efektach pracy – fotografie (niestety drukarka nawaliła i nie udało się ich wydrukować), artykuły, pomarańczowe różańce, śpiew, taniec na mszy… Wielki kolorowy korowód prowadzony przez uczestników warsztatów wodzirejskich przeszedł przez ulice miasteczka i doszedł aż do portu. Tam też, na piątkowym koncercie – między Sunguestem a Kapelą Przyjaciela – odbył się występ uczestników warsztatów „bębniarskich”. Na bębnach stworzonych z puszek i innych elementów wydających dźwięk dali „czadu” po czterech godzinach ćwiczeń. Echo odbijające dźwięki w wielkim porcie miało pole do popisu (nie mówiąc już o agresywnych gitarach i bębnach Sunguestu). Nawoływało, nawoływało, ale niestety nie udało mu się zwabić zbyt wielu widzów. Taborowcy pod sceną i przejściowi słuchacze na krzesłach. To wszystko. – Raczej mało ludzi przychodzi z zewnątrz, ale zawsze ktoś tam jest – nie zniechęca się Ksiądz Zbyszek. – Najwięcej było na TGD parę lat temu. Zerwał się wiatr, deszcz i musieliśmy przenieść się do kościoła. – Wtedy zrezygnowaliśmy z jednego dnia koncertów na rzecz uwielbień w kościele – opowiada ksiądz Marek.

Sunguest / fot. Weronika Gurdek

Muzyczne uwielbienie ma miejsce w sobotni wieczór. Przychodzą także ludzie spoza „Góry Tabor”. Dużo modlitwy i dużo śpiewu. Proporcje zachowane. Idealnie poprowadzone spotkanie – współpraca zespołu muzycznego, Jesienni Przyjaciele (nota bene bardzo dobrzy muzycy, nowoczesne, różnorodne aranżacje, utwory z nowego repertuaru nurtu CCM) i prowadzących charyzmatyczną modlitwę księży. Brak pustych emocji, ale i nie było sztucznego ich hamowanie. Spontaniczność kontrolowana. Porządek i wolność. A na koniec indywidualne błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem. Adoracja prowadzona naturalnie, bez sztucznych formuł, tylko prosta i zwyczajna modlitwa. Bo bez Ducha Świętego nie ma co zaczynać.

Tegoroczne hasło spotkania, „To czyńcie!”, odnosi się do Eucharystii. Ten temat nieustannie się przewija, msza święta jest także ukoronowaniem całych trzech dni. – „To czyńcie” oznacza człowieka połamanego. Musisz dać się połamać, tak jak łamie się Ciało Chrystusa – to słowa księdza Marka w trakcie modlitwy uwielbienia. I to chyba sedno tych spotkań. Teraz już można zejść z Góry. I dopiero zacząć żyć.

fot. Weronika Gurdek

Więcej informacji oraz artykuły pisane przez uczestników warsztatów dziennikarskich, prowadzonych przez redaktorki RUaH.pl dostępne są na stronie Góry Tabor – www.goratabor.org.