Stara się stara

Zza widowni dochodzą niepokojące syki, jęki i wrzaski. Coś pełznie. A na scenie biała postać, która pod wpływem ultrafioloetowego promieniowania zdaje się świecić. Teatr z Nowego Sącza właśnie rozpoczął spektakl.

O V Ignacjańskich Dniach Młodzieży pisze Błażej Jaworowski (uczestnik warsztatów dziennikarskich podczas IDM)

To tylko jedno z wielu przedstawień biorących udział w konkursie dotyczącym św. Stanisława Kostki. Podobno jedno z najlepszych. – Wahałabym się pomiędzy Nowym Sączem a Opolem – twierdzi Ania z Krakowa, jedna z uczestniczek. Opole pokazało film. Przenieśli historię świętego w czasy współczesne. Gust jury był jednak nieco inny – główną nagrodę otrzymała ekipa z Wrocławia.

Ale konkurs to tylko preludium do tego, co miało nastąpić następnego dnia – ogłoszenia Kostki patronem jezuickich wspólnot młodzieżowych MAGIS. Z tym też wiązało się hasło przewodnie tegorocznego IDM-u – „Nie bój się pragnąć”. Według jezuitów prowadzących imprezę święty ten był przykładem człowieka, który posiadał prawdziwe pragnienie i potrafił je zrealizować.

Czy wybór patrona był dobry? Nie wszyscy się w pełni zgadzają. – Św. Stanisław Kostka jest według mnie bardziej wzorem dla mężczyzny niż dla kobiety – dzieli się Ania. Dodaje, że raczej nie poszłaby w jego ślady.

Filozofia parcouru w Bollywood

IDM odbywa się w tym roku po raz piąty. Tak jak w poprzednich latach w Starej Wsi. Impreza przeznaczona jest głównie dla członków wspólnot MAGIS. Przed IDM-em odbywają oni dziewięciodniowe rekolekcje oparte na duchowości św. Ignacego Loyoli, a impreza w Starej Wsi ma być ich zwieńczeniem. Dlatego, mimo że wymiar duchowy jest stale obecny, większy akcent położony jest na spotkanie z drugim człowiekiem i wspólne świętowanie. Temu służą między innymi warsztaty.

– Łącznie jest ich ponad trzydzieści – informuje ojciec dyrektor, Paweł Brożyniak. Co roku jest więcej, tym razem przybyło około sześciu. Tematyka jest bardzo różnorodna. Filozofia, modlitwa, siatkówka, tańce z Bollywood… Ale nawet te zajęcia, które wydają się kłaść nacisk tylko na wysiłek fizyczny, mają zbliżać do Boga. – Kiedy chcesz skoczyć z dużej wysokości, czujesz strach – twierdzi „parcourowiec”, Kamil Radzik w rozmowie z Karoliną Żelazko. – Jednak kiedy się na to odważysz – czujesz radość. Na tej samej zasadzie funkcjonuje zaufanie do Jezusa. Karateka (i diakon), Wojciech Kowalski w wywiadzie z Marciem Kubiakiem wspominia o sacrum sztuki bushido, a Adam Bauer, siatkarz, tłumaczy Katarzynie Tobiasz, że jego warsztaty po prostu pomagają rozwijać dany przez Boga talent.

Nie ma IDM-u na IDM-ie

W slangu fanów syntetycznych dźwięków skrót IDM oznacza intelligent dance music, podgatunek muzyki elektronicznej. Organizatorzy starowiejskiego IDM-u stawiają jednak na zupełnie inne brzmienia.

Imprezę rozpoczęła gospelowo-jazzowa wokalistka, Ewa Uryga. – Koncert był genialny! – zachwyca się Ewa, animatorka MAGIS-u, w rozmowie z Joanną Fiut. Niektórzy preferują jednak inne klimaty. – Ewa Uryga była średnia – przyznaje cytowana już Ania – ale reggae, które grają i puszczają podczas przerw, jest świetne! Jej zapewne spodobał się finałowy koncert Maleo Reggae Rockers.

fot. Weronika Gurdek

Muzyka na IDM–ie to jednak nie tylko koncerty gwiazd. Prowadzący Ojcowie Fabian Błaszkiewicz (DJ Fabbs) i Marcin Baran grają w zespole Korzeń z kraju Melchizedeka. W spontanicznej inicjatywie wyszli na scenę zaraz przed konkursem spektakli o Stanisławie Kostce. Zagrali kilka utworów, w tym cover jednej z piosenek Paktofoniki dedykowany Magikowi – członkowi zespołu, który popełnił samobójstwo osiem dni po wydaniu jego jedynej płyty. Oryginalny tekst utworu przeplatał się ze słowami „wieczne odpoczywanie racz mu dać, Panie”. – Kto z was modli się za duszę Magika? – pyta ojciec Fabian ze sceny. Kilka rąk unosi się w górę. – A kto będzie się modlił? Tym razem uniesionych rąk jest znacznie więcej.

Oj Wiciu, Wiciu…

Dużo do powiedzenia w kwestii muzyki mają również sami uczestnicy. – Absolutną cudownością są msze święte z bogatą, obfitą aranżacją muzyczną – zachwyca się animatorka Ewa w rozmowie z Joanną Fiut. Zespół grający na mszach składa się z członków różnych wspólnot, na co dzień zajmujących się diakonią muzyczną. Najbardziej jednak rzucają się w oczy (a raczej uszy) MAGIS-owicze z Nowego Sącza. To oni są najlepiej przygotowani, jako jedyni posiadają gitarę basową i klawisze.

Ci, którzy nie należeli do diakonii muzycznych, mogli wystąpić na wieczorku freestyle’owym. Swoje utwory przedstawiało wiele zespołów, część z nich stworzona prowizorycznie na IDM. Klimaty były różne – od metalu przez blues do hip-hopu. Niektóre z utworów miały tematykę chrześcijańską, inne zupełnie świecką. Większość stanowiły autorskie kompozycje, ale pojawił się też cover „Sutry” Sistars.

Freestyle nie ograniczał się jednak tylko do muzyki. Dopuszczalna była każda forma ekspresji. Na odpowiednim poziomie, choć niekoniecznie poważna. Część uczestników przygotowała skecze. – Oj Wiciu, Wiciu… – zamyślił się w numerze animatorów Don Romano, patrząc na swojego skręta. Dla widzów aluzja jest zrozumiała – jednym z ojców prowadzących rekolekcje był niejaki Witold Trawka.

fot. Weronika Gurdek

Masa niekrytyczna

Niestety IDM staje się trochę imprezą masową… – mówi Michałowi Krudyszowi scholastyk Sebastian Masłowski. Coraz więcej warsztatów, coraz większe gwiazdy zapraszane na koncerty, coraz więcej uczestników… Na szczęście także coraz lepsza organizacja. – Tegoroczny IDM jest najlepiej zorganizowany ze wszystkich – twierdzi jezuita Jacek „Brach” Olczyk. A ojciec Fabian dodaje: – Przyjeżdżamy tu z dużo większym doświadczeniem. Pięć lat praktyk pozwoliło nam lepiej przygotować się do tego wydarzenia.

Miejmy nadzieję, że tendencja zwyżkowa zostanie zachowana i za rok będzie jeszcze lepiej. Szczególnie że – jak stwierdził jeden z organizatorów – sprowadzenie Maleo Reggae Rockers do Starej Wsi wydawało się na początku niemożliwe. Czy podczas następnego IDM-u jezuici zaskoczą nas podobnie?

Więcej reportaży uczestników dostępnych jest na stronie www.jezuici.pl/idm