Festiwal od A do JE-Z-USA…

fot. www.Jezus.com.pl

Największy na Górnym Śląsku festiwal muzyki chrześcijańskiej DLA JEZUSA zakończył się kilka dni temu w Piekarach Śląskich. Mimo tego, że odbył on się dopiero po raz drugi – w pewien sposób został wpisany już na stałe do wakacyjnego kalendarza wielu z nas. Dlaczego? Nie może pozostać bez echa takie ogólnopolskie wydarzenie, które gromadzi wszystkich wokół wspólnego Celu. Wskazuje na niego wyraźnie postawa przybyłych na festiwal, jak i słowa śpiewanego często hymnu: DLA JEZUSA, DLA JEZUSA… MONIKA SMÓŁKA

 

 

 

Na początek o czterech A, które – choć nieco symbolicznie – znakomicie oddadzą to, co się działo w Piekarach. Festiwal autentycznie był wydarzeniem zorganizowanym od A do Z. A co najważniejsze: DLA JEZUSA. Po pierwsze chwała Jemu za to, co działo się w sercach i na scenie. Po drugie: chwała Jemu za tych, którymi posługiwał się jako swoimi narzędziami. Niech takimi „przedstawicielami” staną się tu czterej Adamowie. Najpierw słowa uznania należą się Adamowi Grabolusowi, który zrobił wszystko, co tylko było w jego mocy, aby festiwal się odbył i był rzeczywiście od A do Z. Zanim bowiem przyjdzie troska o to, co duchowe – trzeba zadbać o sprawy techniczne. Grabolus był po prostu zawsze, gdy tylko był potrzebny. Nie było go widać na samej scenie. Jedynie wtedy, gdy zamieniła się ona w ołtarz – powierzał siebie i nas wszystkich w modlitwie wiernych. Niemniej często spotkać można było kolejnego Adama – ks. Pradelę. Ten wprowadzał nadziemski wręcz spokój wszędzie tam, gdzie się znalazł, modląc o to, co już nie od organizatorów zależało…

Przedstawicielem artystów na scenie niech zostanie kolejny z Adamów: Szewczyk. To, co się działo na szczycie Kalwarii Piekarskiej od sobotniego poranka 28 lipca było wielkim Boskim darem. Uczestnictwo w nim wykonawców, jak i przybyłych na festiwal z całej Polski może być radością i dumą organizatorów. Występujących dla Jezusa było wielu: New Life ’m, Arka Noego, Deus Meus, New Day, Jarmuła Band, Tomek Kamiński czy prowadzący festiwal: Magda Anioł i Bartek Jaskot. O nich samych nie trzeba wiele mówić. Po nitce dochodzimy do kłębka: odkryciem tegorocznego festiwalu stała się płyta… Adama Plucińskiego. Ciągle pytano nas o nagrany z Szewczykiem krążek. Pluciński najchętniej schowałby się w swojej skromności za sceną. Jednak jego głosu nie dałoby się nie rozpoznać wśród innych. Płyta „Czas to… miłość” to wręcz rewelacyjne rekolekcje, ale o tym gdzie indziej…

Prezentacje wydawców chrześcijańskich rozpoczęły się już w piątek 27 lipca w Miejskim Domu Kultury. Zjawili się tu m.in. EMMANUEL, CCM, Księgarnia Św. Jacka i oczywiście PAGANINI. Oprócz targów organizatorzy przygotowali inne atrakcje dla ducha, szczególne wiele filmów animowanych dla dzieci. Był to dla niektórych uczestników festiwalu bardzo ważny czas spotkań z niesamowitymi ludźmi, jak i wzajemnego poznania się, dla innych czas owocnych zakupów. Często mogliśmy usłyszeć wypowiedziane w błagalnym tonie prośby w rodzaju: „zabierzcie mnie stąd, bo nie będę mieć za co wrócić do domu”, albo z uśmiechem: „wydałam tyle pieniędzy na płyty, że nie mam teraz na wakacje…”. Miła atmosfera zatrzymywała jednak mimo wszystko przybyłych na targi, a niezwykły koncert Missio Musica na zakończenie pierwszego dnia rozpoczął muzyczną przygodę z Jezusem. Publiczność jeszcze jakby trochę statyczna, ostrożna w ruchach. Pewnie dopiero „rozkręcała się” przed tym, co miało nadejść następnego dnia.

Sobota i niedziela były już zupełnie inne. To zdaje się reakcja dzieciaków na występ Arki Noego tak rozgrzała atmosferę na Kalwarii Piekarskiej, że temperatura nie spadła już do końca festiwalu. Szczególne znaczenie miała wspólna Eucharystia uczestników, gości oraz organizatorów festiwalu w niedzielne popołudnie. Oprawę muzyczną przygotowała Magda Anioł z zespołem. Prezentacje wydawców chrześcijańskich przyczyniły się do budowania więzi z przybyłymi na targi. Szczególnie miłe były refleksje czytelników RUaH.pl, które słyszeliśmy ciągle na naszym stoisku.

Mamy nadzieję, że kolejny festiwal DLA JEZUSA zgromadzi jeszcze więcej uczestników i pozwoli się spotkać w jeszcze szerszym gronie. A za pogodę ducha, słońce podczas koncertów i błogosławieństwo deszczem – jak pokropienie wodą święconą w czasie występu Deus Meus na zakończenie – chwała niech będzie Jezusowi!

Podyskutuj z autorem:
monika.smolka@ruah.pl

WordPress Gallery Plugin