
W trzy miesiące udało się napisać scenariusz, stworzyć koncepcję całości, zebrać trzynaście osób chętnych do grania i oczywiście przeprowadzić próby. Wszyscy, którzy pracowali nad spektaklem uczą się w różnych miastach pomiędzy Bielskiem-Białą, a Krakowem. Spotykanie się, by ćwiczyć materiał nie było więc łatwe. Łączy ich za to jedna wspólnota i przyjaźń, a to wystarczyło, by pokonać wszystkie trudności.
O spektaklu „Opowieść Anioła” pisze URSZULA JAGIEŁŁO
Przyjaciele jadą do Sydney
Na początku trzeba powiedzieć o czwórce przyjaciół. Bo to od ich pragnienia wyjazdu do Sydney wszystko się zaczęło. Na wieść, że kolejne Światowe Dni Młodzieży odbędą się na drugim końcu świata, a wyjazd będzie bardzo kosztowny, nie poddali się. Jak wspomina Monika (reżyser): „Postanowiliśmy zrobić wszystko, co w naszej mocy, a że to trochę nie w naszej mocy – zaczęliśmy szukać sponsorów i mówić im o naszych planach. Wtedy zaczęłam myśleć nad tym, w jaki sposób im podziękujemy za okazaną pomoc. I zrodziła się myśl o spektaklu”. Sponsorzy się nie znaleźli, ale za to powstał spektakl o św. Augustynie i jego drodze do Boga. W trzy miesiące udało się napisać scenariusz, stworzyć koncepcję całości, zebrać trzynaście osób chętnych do grania i, oczywiście przeprowadzić próby. Wszyscy, którzy pracowali nad spektaklem, uczą się w różnych miastach pomiędzy Bielskiem-Białą a Krakowem. Spotykanie się, by ćwiczyć nie było więc łatwe. Łączy ich za to jedna wspólnota i przyjaźń, a to wystarczyło, by pokonać wszystkie trudności. Nie wiem, czy spektakl był dla nich okazją do wzmocnienia tej grupy, lecz jako widz wyczuwałam, że są to ludzie, którzy bardzo się lubią, dobrze znają i są w stanie wiele dla siebie nawzajem zrobić.
Monika, zatroszczyła się o to, by role pasowały do osób. Każdy wniósł do swojej postaci własną dynamikę: Augustyn był porywczy, św. Monika wciąż rozdarta przez obawy o syna, a opowiadający historię Anioł – łagodny i wzbudzający swym ciepłym głosem zaufanie. Gra tych aktorów-amatorów to świetny dowód na to jak wiele może zdziałać reżyser, który dobrze zna „narzędzia, które ma do dyspozycji”. Na niedociągnięcia warsztatowe można przymknąć oko. Każdy z przyjaciół wykorzystał przy pracy nad spektaklem swoje zdolności. „Grześ, student architektury, wziął w swe ręce scenografię i razem z Bartkiem przygotowali też slajdy – prezentację jako nietypowe tło spektaklu. Mateusz ze swoim bratem Józkiem, uczniem szkoły muzycznej, pracowali nad udźwiękowieniem. Magda kompletowała i szyła stroje” – opowiada Monika. Współpraca całej grupy przyjaciół być może pozwoli czwórce z nich zebrać pieniądze na wyjazd do Sydney – bowiem po spektaklach publiczność proszona jest o wolne datki.
Chrystus chce się narodzić w domu filozofa
Spektakl został nazwany „Opowieść Anioła, czyli historia o oczekiwaniu na narodzenie Chrystusa w życiu św. Augustyna”. Tytuł wskazuje na innowacyjny pomysł przedstawienia biografii autora „Wyznań”. Zwrócono uwagę przede wszystkim na drogę, jaką Augustyn musiał przejść, by uwierzyć w Chrystusa. Każdy, kto przeżył totalny zwrot w swoim życiu, wie, że poprzedzała go wielka wojna odbywająca się w środku. W spektaklu pojawia się Anioł Walki Wewnętrznej, który towarzyszy wszystkim doświadczeniom rozgrywającym się w sercu św. Augustyna. To on opowiada historię o tym, jak w życiu filozofa narodził się Chrystus. I w tym miejscu można już chyba postawić pytanie, czy historia myśliciela z czwartego wieku jest aktualna? Dla Moniki, autorki spektaklu, św. Augustyn jest świadkiem tego, że droga do świętości jest trudnym oczekiwaniem. Jest to przede wszystkim droga intelektualisty, który szuka prawdy w ludziach, różnych filozofiach, ideologiach, religiach, zmysłowości, lecz nie może jej nigdzie znaleźć. Czy nie jest to problem wielu z naszych przyjaciół?
Św. Augustyn to także postać będąca odpowiedzią na wątpliwości: czy filozofia jest w ogóle potrzebna chrześcijanom, którzy mają wszystkie wskazówki dotyczące życia w Biblii? Jednak to właśnie pytania filozoficzne, jakie stawiał sobie Augustyn oraz próba nazwania niepokojów, które go dręczyły, pomogło mu uświadomić sobie pustkę i szukać „czegoś”, co ją wypełni. Ciągłe rozprawy, które toczył sam ze sobą, świetnie były podkreślone w spektaklu. Augustyn w wielu momentach dialogował z czarno-białą postacią, nazwaną Sumieniem. Rozmowy te były często gorączkowe, chaotyczne, oddawały ducha wewnętrznych zmagań i filozoficznych poszukiwań. W „Opowieści Anioła” ważne miejsce zajmowała postać św. Moniki. Jest ona obrazem cierpienia wierzących rodziców, których dzieci są niewierzące. Zachowanie św. Moniki, kiedy płaczem reagowała na każdą decyzję syna, mogło się wydawać chwilami drażniące i nierozsądne. Postawa świętej nie była jednak histerią zbyt przywiązanego do swego dziecka rodzica. Ostatecznie zaowocowała nawróceniem Augustyna.
Zamiast jasełek?
Myślę, że poruszone w spektaklu problemy są bliskie, także (a może zwłaszcza?) tym, którzy są w Kościele. Wydaje mi się też, że wśród wierzących jest pewien niedosyt przedstawiania w formie teatralnej opowieści biblijnych czy życiorysów świętych. Dziurę po misteriach i dramatach liturgicznych wypełniły infantylne jasełka. A przecież wszyscy chcielibyśmy zobaczyć wartościowe widowisko, które nie jest tylko rozmową krówki z osiołkiem nad żłóbkiem. Dowodem na to jest pełny kościół na premierze „Opowieści Anioła”. Zainteresowanie budzi starożytna sceneria, niesamowity klimat pięknych improwizacji muzycznych na klarnet i gitarę czy autorskie wyśpiewanie „Hymnu św. Ambrożego”. Oglądający spektakl widzowie doświadczają, że kościół znów staje się miejscem, gdzie rozgrywa się dramat w życiu konkretnego człowieka, z którym mogą się utożsamić. Forma przedstawienia zmusza do tego, by zobaczyć tę historię z nowej perspektywy. Miejsce, w którym grany jest spektakl ma też znaczenie dla samych wykonawców. Chcą grać właśnie w kościele, a nie na najlepszej może nawet scenie teatralnej: „To tu narodził się pomysł. To tu tak namacalnie widać małe, a jakże Wielkie Światełko obecności Jezusa między nami. To tu można postawić prawdziwe drzwi ze stodoły, które symbolizują zamknięte drzwi ludzkiego serca, które mimo wszystko ogarnia otwarty Boży Dom z Jego obecnością. To szczególnie tu nasza gra staje się modlitwą – nieporadną czasem, ale zawsze od serca”. Sam spektakl przeznaczony jest dla starszego odbiorcy. Dialogi pochodzące z „Wyznań” są mocno rozbudowane i odnoszą się do różnych filozoficznych i historycznych kwestii. Nie znaczy to jednak, że oglądać go mogą tylko pasjonaci filozofii lub dawnej kultury. W samej historii Augustyna każdy może odnaleźć proste przesłanie – sens oczekiwania na przyjście Pana, sens Adwentu. Przecież narodzenie Chrystusa musi się odbywać wciąż na nowo, w sercu człowieka. Tak jak w spektaklu: Józef z Maryją pukają do drzwi, czyli do serca Augustyna. W tym momencie wyświetlane są zdjęcia kamienic z Bielska-Białej. Drzwi przybliżają się, a widz może w nich rozpoznać wejście do swojego mieszkania. W jedno łączy się historia sprzed 2000 lat z tą sprzed 1600 i tą, która dzieje się dziś.




