Kwas

Odcinanie kuponów do Chwały Bożej, wystawanie na rogach ulic, jałmużna na pokaz to kwas do dziś zżerający uczniów Jezusa. W sytuacji, gdy otaczają nas wiwatujące tłumy łatwo przyznać się do Jezusa. Gorzej, gdy tłum zaciska dłonie w pięści.

Słowa „Strzeżcie się kwasu, to znaczy obłudy faryzeuszów” znałem na pamięć, ale nigdy nie zastanawiałem się, w jakim kontekście były wypowiedziane. Dotarło to do mnie dopiero przed chwilką. Jezus nauczał tak swoich uczniów w chwili, gdy „wielotysięczne tłumy zebrały się koło Niego, tak że jedni cisnęli się na drugich”. Dlaczego własne w takiej sytuacji? To proste. Widząc nieprzebrane tłumy ludzi, którzy dosłownie tratowali się, by tyko dopchać się do Jezusa łatwo można przypisać sobie chwałę i dumnie wypiąć pierś: jestem Jego uczniem, przebywam z Nim 24 godziny na dobę, zdradza mi wiele sekretów, które dla was – ludzi z tłumu pozostaną na zawsze tajemnicą. Widziałem na własne oczy wiele znaków, dotykałem cudu. Jestem wybrany: spośród mnóstwa kandydatów Jezus wybrał jedynie dwunastu i ja znalazłem się w tej elitarnej grupie!

Odcinanie kuponów do Chwały Bożej, wystawanie na rogach ulic, jałmużna na pokaz to kwas do dziś zżerający uczniów Jezusa. W sytuacji, gdy otaczają nas wiwatujące tłumy łatwo przyznać się do Jezusa. Gorzej, gdy tłum zaciska dłonie w pięści. Wtedy jak Piotr łatwiej wyszeptać: nie znam tego człowieka.

Jak nisko musieli upaść apostołowie, by zrozumieć, że są jak dwanaście koszów ułomków. Wypluci, odrzuceni, ale zebrani przez samego Boga.