
Tomasz Terlikowski – polski filozof, dziennikarz i publicysta, obecnie związany z „Rzeczpospolitą” i TV Puls
Słucham dziwnej muzyki. Po pierwsze – od bardzo dawna – Gintrowskiego i Kaczmarskiego. To są może rzeczy bardziej tekstowe niż muzyczne. Takie, do których zawsze z ogromną przyjemnością wracam i które zawsze mam w samochodzie, bo właśnie samochód jest miejscem gdzie głównie słucham muzyki. Wspomnieniem młodości jest dla mnie Stare Dobre Małżeństwo. Jeśli chcę się wpędzić w jesienną depresję, to słucham ich piosenek – tych najstarszych nagrań, ogniskowych klimatów znanych mi jeszcze z dawnych czasów. Od całkiem niedawna – od jakichś dwóch, trzech lat – w dobry nastrój do pisania, do pracy, do myślenia wprawia mnie chorał gregoriański i chorał prawosławny, czyli wschodnia i zachodnia muzyka liturgiczna. To muzyczna przestrzeń, która pomaga w myśleniu, pomaga wejść w inny wymiar bytu – przenosi trochę w inną rzeczywistość. A całkiem niedawno, i to już z zupełnie innej beczki, odkryłem msze Bacha. Luterańskie msze Bacha mają bardzo podobne działanie jak chorał wschodni i zachodni. O współczesnej muzyce wypowiedzieć się nie mogę, bo nie słucham.
