
Nie wiem, czy Eo Nomine chce grać dla ludzi młodych, gustujących w funkowych rytmach, czy raczej uderza w pokolenie ich rodziców. Cieszy mnie jednak fakt, że rynek muzyki chrześcijańskiej wzbogacił się o nową formację, tworzoną przez profesjonalistów.
O koncercie zespołu Eo Nomine w ramach IV Tygodnia Kultury Chrześcijańskiej w Skawinie pisze WERONIKA GURDEK
Wpadam odrobinę spóźniona na koncert finałowy. Gościem specjalnym jest zespół Eo Nomine i aktorka Teatru Starego w Krakowie, Dorota Segda. Przyjechali z papieskim koncertem pt. „Śladami Jana Pawła II – ze śmierci do życia”, programem, który realizują od kwietnia 2005 roku. Być może to specyfika skawińskiej imprezy, być może przypadek albo po prostu efekt nie najlepszej promocji, ale publiczność to głównie osoby starsze. Średnia wieku 50-60 lat. Jedna siostra zakonna, dwóch księży. Kilka miejsc zajmują młode małżeństwa z dziećmi. Koncert trwa. Wokalistka Eo Nomine, Dorota Choszczyk, stara się zarazić swoją energią wszystkich słuchaczy. I mimo że pokolenie siedzące na widowni wychowało się na innej muzyce, widać, że sceniczna charyzma Doroty wywołuje poruszenie.
Eo Nomine gra muzykę będącą syntezą różnych gatunków – słychać elementy uwielbieniowe oraz mieszankę soulu i funky. Całość uzupełnia ciekawy akcent elektrycznych skrzypiec w folkowym klimacie. Muzyka podporządkowana jest przesłaniu. Dorota Choszczyk i Damian Orłowski (skrzypek, autor muzyki) zachęcają publiczność, by włączyła się w śpiew, momentami przechodzący w modlitwę. Nie wiem, czy nie jest to odrobinę sztuczne, ale to tylko moje, subiektywne odczucia. Klimat robi się coraz cieplejszy, publiczność bawi się razem z zespołem.
Odnoszę wrażenie, że zespół Eo Nomine nie ukształtował chyba ostatecznie swojej wizji bycia na scenie. Nie wiem właściwie dla kogo oni chcą grać…? Skawińska publiczność zdaje się być przypadkową. Jest jednak zainteresowana. Mnie ta muzyka jednak nie porywa. Mimo że profesjonalna, brak jej pewnej wyjątkowości, czegoś co mnie ruszy z miejsca. Energia młodego skrzypka ściera się z zupełnie inną dynamiką wokalistki. Po reszcie zespołu nie widać specjalnego zaangażowania. Chwilę przebudzenia przeżywają jedynie pod koniec, kiedy w improwizowanym (aczkolwiek odrobinę przydługim) przedstawieniu zespołu grają rozbudowane partie solowe.
Zaproszenie do koncertu aktorki, Doroty Segdy, która pomiędzy utworami przytacza czy to własne czy np. Marka Kotańskiego świadectwa o Janie Pawle II oraz fragmenty poezji papieża, także nie wypływa nań bardzo ożywczo. Segda wnosi w koncert raczej powagę, wysublimowaną elegancję, pewną stateczność. I znowu nie wiem, czy zespół chce grać dla ludzi młodych, gustujących w funkowych rytmach, czy raczej uderza w pokolenie ich rodziców. Cieszy mnie jednak fakt, że rynek muzyki chrześcijańskiej wzbogacił się o nową formację, tworzoną przez profesjonalistów. Czekam na rozwój zespołu. Póki co – jest poprawnie, brawa się należą, ale owacjami na stojąco za koncert nie podziękuję.
Koncert odbył się 21 października br. w Skawinie.
Podyskutuj z autorem:
weronika.gurdek@ruah.pl




