
Zespół Via Rei powstał w 2002 r. Wtedy jeszcze nikt z nas nie zdawał sobie sprawy z tego, że będzie istniał do dziś. Chodziło o zagranie jednego utworu na „Przeglądzie Młodych Talentów”, organizowanym przez liceum, do którego chodziliśmy. Nie znaliśmy się, ale w szkole wiadomo było, kto ma coś wspólnego z muzyką. Rozmawialiśmy, poznawaliśmy się i tak się zaczęło.
MICHAŁ WÓJCIK
Na przeglądzie chcieliśmy zagrać utwór „Wolny Naród” znanej większości, kultowej formacji Izrael. Co tu dużo mówić, nie wychodziło. Zaczęliśmy próbować coś swojego i zaczęło wychodzić. Utwór, który zagraliśmy, to „Paranoja” (tekst napisał nasz dobry znajomy, Rozi). Nie spodziewaliśmy się tak sympatycznego odbioru. Chwilę później dostaliśmy propozycję pierwszego koncertu. Oprócz tego, że jakiś punkowiec zdeptał nasz mikrofon, wszystko było OK.
Graliśmy próby i koncerty, przygotowywaliśmy się do nagrań. Zarejestrowaliśmy całość na żywo, wszyscy razem. Udało się. Kasetkę wydało „OSA” rec. Opatrzyliśmy ją tytułem „Nowy Czas”, który okazał się z lekka proroczy. Dla Via Rei miał nadejść nowy czas, czas próby. Tym wyzwaniem okazały się studia. W tym okresie zespół przeszedł wielką reformę. Na miejsce Bucza, gitarzysty, przyszedł Hubert – chłopak Ewy, perkusistki. Początki były trudne, bo Hubert wywodził się ze środowiska muzycznego, w którym liczyła się prędkość zagrania solówki. Z czasem jednak zwolnił stając się bardzo wartościowym członkiem zespołu. Bartek, basista, wyjechał do Łodzi. Nie mógł zbyt często przyjeżdżać, przepadało wiele koncertów. Trzeba więc było szukać kogoś na miejsce Bartka. Padło na Marcina, który tymczasem zmienił djembe na klawisze. Ale bas to podstawa i Marcin podjął wyzwanie. Grzecho z gitary przeszedł na puzon! Wtedy ja stwierdziłem, że będę grał na gitarze. Był jeszcze jeden problem, Grzechu czuł się samotnie z tym puzonem, więc znaleźliśmy Zenona, który gra na saksofonie. I tak powstała sekcja dęta.
Wyklarował się nowy, obowiązujący do dziś skład Via Rei:
- Ewa – perkusja,
- Hubert – gitara zadziwiająca,
- Marcin – bas,
- Michał – voc, gitara,
- Grzecho – puzon,
- Zenon – sax.
Obecnie próby gramy bardzo rzadko, ale cieszymy się, że w ogóle je gramy i możemy się spotykać. Daje nam to dużo radości i spełnienia. Niedawno nagraliśmy demo, na którym znalazło się pięć kompozycji. Postaramy się, aby wszystkie były dostępne na stronie.
W naszej muzyce i tekstach staramy się przekazać jakieś dobro. Pozytywną energię. Gramy tak rzadko koncerty, że do każdego podchodzimy indywidualnie, z nowym zapałem, radością, nadzieją. Utwory też są różne. Nie zamykamy się. Staramy się łączyć style. Dlatego określamy naszą muzykę jako alternator jazz reggae. To samo jest z tekstami. Są takie, które napisał Rozi (zakręcona poezja), są teksty zaczerpnięte wprost z Pisma Świętego, ale są i te, które opisują zwykłą codzienność, w której każdy znajduje coś interesującego.
Cieszy nas bycie razem, spotkanie z muzyką. Bez dodatków. Bez alkoholu, narkotyków. Muzyka i dar jej tworzenia jest już najwyższą radością. Zagraliśmy w ostatnim czasie na dwóch weselach. Cieszymy się z małżeństwa zespołowego Ewy i Huberta, oraz Grzegorza z Dorotą (przyjaciel zespołu). Czekamy na więcej.
Niedługo przed Via Rei kolejne próby. Okres kończenia studiów i szukania pracy jest stresującym i trudnym momentem. Nie wiemy dzisiaj jeszcze, kto gdzie „wyląduje”. Ale wiemy, że nawet jak będziemy mieszkać na różnych końcach Polski, to będziemy grali. W końcu Via Rei to tyle, co droga zwykłych, codziennych spraw, obowiązków, przez które trzeba przejść z pokorą i odwagą.
Podyskutuj z autorem:
viarei@o2.pl



