Płyta jak rekolekcje

fot. A.Grabolus

Trwa festiwal DLA JEZUSA w Piekarach Śląskich. Wokół sceny ostatnie przygotowania do koncertów. Adam Grabolus krąży i czuwa nad tym wszystkim, co w jego mocy. Ksiądz Adam Pradela ze spokojem modli się o to, co nie jest w mocy samych organizatorów. Na scenę wchodzi Adam Szewczyk z gitarą. A nad scenę… wspina się skromny człowiek z długimi, związanymi już włosami, w niebieskiej festiwalowej koszulce z napisem DLA JEZUSA… Ten, o którego nową płytę wciąż jesteśmy wypytywani na stoisku wydawnictwa. Też Adam. Pluciński wspina się nad scenę w podwójnym znaczeniu. Po pierwsze: z taśmą w ręce reperuje dekoracje, a po drugie…?

Z ADAMEM PLUCIŃSKIM o nowej płycie „Czas to… Miłość” rozmawia MONIKA SMÓŁKA

 

Adamie, od kiedy śpiewasz DLA JEZUSA?

Śpiewam już od wielu lat. Nie liczę tego, ale muszę przyznać, że w moim życiu była przerwa w śpiewaniu dla Jezusa. Był to bardzo trudny czas, w którym dar wolności, jaką obdarzył mnie Bóg, był przeze mnie zmarnotrawiony! Miłosierny jednak, nie zapomina o grzesznikach, mimo, że oni (ja!) zapominamy o Nim. Zawrócił mnie z drogi donikąd i jestem, śpiewam, żyję dla JEZUSA.

Wiesz, może właśnie ta przerwa była początkiem nowej drogi? Nawrócenie często zaczyna się w najmniej spodziewanej chwili… Ciekawe, jak to było u Ciebie?

Jest to trochę skomplikowane. Wydawało mi się kiedyś, że złapałem Pana Boga za nogi. Modliłem się we wspólnocie (Odnowa w Duchu Świętym), grałem i śpiewałem. Żyć – nie umierać! To odejście od Boga następowało tak powoli, niepostrzeżenie (dla mnie), że nawet nie wiem kiedy runąłem gromem w dół. Wielki dół! Szatan ma na każdego z nas swój sposób. Nie ukrywam, że przez własną pychę, zaślepiony pewnością we własne siły… pomogłem mu siebie pokonać. Przestałem się modlić, chodzić do kościoła, a przede wszystkim przyjmować Jezusa. Trwało to dosyć długo… Pewnego dnia, a właściwie wieczoru, idąc drogą poczułem w sobie ogrom całego brudu i szpetoty grzechu. Czułem to w sobie i sobą. Trudno to ująć w słowa, bo pewnych odczuć czy przeżyć nie da się nazwać! Dręczyło mnie to przez noc! Następnego dnia poszedłem do kościoła. W tym miejscu muszę przerwać, bo mógłbym napisać na ten temat „Poemat mozolnego powrotu”, ale czuję, że powrót trwać będzie do skończenia świata!

A śpiewałeś wcześniej w świeckich kapelach?

Tak, śpiewałem (próbka w utworze „Nic Cię kocha”) i grałem na gitarze basowej. Była to ostra muza (thrash metal), w anglojęzycznej wersji. Nagraliśmy dwie kasety, jedną dla Polskiego Radia, a drugą wydała firma Music Project.

Powiedz jeszcze, czy śpiewasz czasem z żoną i dziećmi?

Moja rodzinka bardzo lubi śpiewać i podśpiewywać. Każdego dnia wieczorem, o godz. 22.00., siadamy wspólnie do modlitwy. Czasem jest śpiew przed, a czasem po modlitwie. Na płycie „Czas to… Miłość”, moja kochana rodzinka wspomaga mnie w chórkach, a Beata śpiewa ze mną w piosence „Obietnice”. Żona i dzieci są moim wsparciem. Oni pierwsi nucą to, nad czym pracuję i to jest dla mnie potwierdzenie, że jest dobrze.

Twoja nowa płyta nosi tytuł „Czas to… Miłość”. Własne słowa sam ubierasz w muzykę…

Przekonałem się o tym, że im bardziej chcę coś napisać, stworzyć, tym bardziej nic mi nie wychodzi. Gdy powierzam serce i to, co ono pragnie przyjąć jako DAR, zaczyna wszystko nabierać właściwego, Bożego kolorytu. Piosenki, czyli i pomysły na muzę i na teksty, często pojawiały się w najmniej spodziewanym momencie, budując we mnie nadzieję na współpracę z Duchem Świętym. Przewijają się w nich i własne doświadczenia i zasłyszane oraz to, co mnie najbardziej dotyka. Jego bezgłośny szept pośród zgiełku świata, ach… Wszystko co mam, jest podarowane od Pana. Wierzę, że każdy człowiek może przeżywać intymny (osobisty) kontakt z Jezusem. Tutaj paradoksalnie On, Bóg, czeka na naszą zgodę. Posyła mi więc „duchotki” (tak nazywam natchnienia), bym mógł przez to, co robię, czyli poprzez granie i śpiewanie, odnajdywać Go wciąż na nowo. Bym mógł uczyć się i czerpać z tego, co napisałem. Jest to świadectwo na to, że jestem tylko marnym narzędziem! Mam jednak radość w sercu, bo być marnością w rękach Boga… Cóż mi więcej potrzeba?!

Muszę Cię jeszcze „pomęczyć” o tę płytę! Słowa i muzyka są Twoje. A kto z Tobą zagrał? Masz zespół? Te świetne aranżacje…

Super, że o to zapytałaś! Moje wielgachne ukłony w stronę Adama Szewczyka (gitarzysty Magdy Anioł). To Jego zasługa, że płyta brzmi – jak brzmi (dla mnie ach!). Adam zaaranżował te piosenki i je nagrał. Programował rytmy, oraz zagrał wszystkie gitary wraz z solówkami. Jest nie tylko świetnym muzykiem, ale i PRZYJACIELEM – modlitewnym kompanem. Razem szturmujemy niebo, w intencji nienarodzonych dzieci. Zespołu niestety nie mam, ale wszystko jest na dobrej drodze (po Festiwalu DLA JEZUSA).

Samo nagranie było, jak sądzę, ciężką, ale i owocną pracą… Jesteś z niej zadowolony?

Jestem!!! Wiesz, to taka moja modlitwa. Jak słychać, zaprosiłem do tej modlitwy rodzinkę i Adama. Moi Przyjaciele, których tam nie słychać, wspierali mnie duchowo i w różnoraki sposób… Jak tylko mogli! Powiem Ci, że każdemu życzę takich Przyjaciół!!!

A czy mogliśmy usłyszeć Cię gdzieś wcześniej?

Raczej bardzo sporadycznie i przeważnie jako gościa Magdy Anioł i Adasia Szewczyka. Mam też na koncie udział w ich teledysku –ZAUFAJ oraz „chórkowanie” na płycie DVD. Kiedyś zagrałem mini recital w piwnicy RUaH (bardzo cieplutka atmosfera).

Ale to nie jest chyba Twoja pierwsza płyta?

Oficjalnie – pierwsza. A tak nieoficjalnie, były dwie płytki demo.

Słuchając płyty „Czas to… Miłość” odnosi się wrażenie, że pokazuje ona różne sposoby i etapy szukania Boga. Może podpowiada też jak Go znaleźć?

Pismo Święte jest tym, co podpowiada nam jak szukać Pana Boga. To jest PODSTAWA! Jak wspomniałem wcześniej, możemy się uczyć poprzez natchnienia, poprzez dzielenie się tym, co mamy podarowane. Masz rację, że przechodzimy przez różne etapy szukania, odnajdywania i… o ironio, gubienia Boga z oczu serca. Nasze zamysły i poszukiwania są często szukaniem wiatru w polu, bo nasze wyobrażenie o Nim jest dalece ludzkie i zbyt przyziemne (mówię przede wszystkim o sobie). Przekonałem się, że PRÓBOWANIE, STARANIE SIĘ jest pewnego rodzaju WYZNANIEM MIŁOSNYM wobec Boga. Któż lepiej zna nas samych…? Kto leczy rany skrzydeł połamanych jak nie Ten, który utkał nas w łonie matki własnymi rękoma?! Na własnej skórze doświadczam chaosu tego świata (jak każdy), ale chcę iść za Jezusem, choć więcej pełznę niż idę!

Takim szukaniem Boga w człowieku była pewnie Twoja praca w Domu Pomocy Społecznej…?

Tak! Oj! Tam w przecudowny sposób pokazał mi Jezus, jaką wartość ma dla Niego bycie dla drugiego. Nie chciałem tej pracy w DPS, broniłem się jak mogłem! Jezus mnie przemógł (i chwała Mu za to)! Jak przystało na opornego, dziękowałem dopiero po buncie (śmiech). Tam poczułem całym sobą, jak wielka jest samotność mieszkańców domu. Ile może wnieść światła w życie podanie ręki, uśmiech, dobre słowo, wspólny spacer albo wyjazd na wycieczkę. Pewnego dnia, starsza pani niewstająca z łóżka, powiedziała mi: to Jezus mi ciebie posłał. Wysilałem się bardzo, by ukryć łzy. To była Jego odpowiedź na moje niezdecydowanie. Wstyd, radość, łzy i uśmiech – wszystko jednocześnie. Czyż to nie piękne??? Pokochałem ich, są mi bardzo bliscy, bo dojrzałem w nich samego cierpiącego Jezusa…

A co teraz?

Pozostawiam to Jezusowi. On, jeśli będzie chciał, znajdzie dla mnie zadanie do wykonania.

Śpiewając zastanawiasz się, co mógłbyś dać ludziom. I znajdujesz odpowiedź…

Tak. Odpowiedzią jest czas, bo czas to… miłość. Zdaję się jednak na Jezusa, bo w ludzkim dawaniu zawsze kryje się pierwiastek grzechu. Więc to kiedy i gdzie, nie należy do mnie, chociaż często chcę „uprzedzać Jezusa” i działam żywiołowo i nieodpowiedzialnie! Brakuje mi cierpliwości i to bardzo!!! Jego miłosierne spojrzenie, przywraca mnie do pionu.

A co z przyjmowaniem? Gdyby tak ktoś podarował Ci skrzynkę pełną złotych monet – co byś z nią zrobił?

Hm… Może powinienem odpowiedzieć, że rozdałbym biednym, ale ja NIE WIEM! Może dałbym tym, którzy przyczynili się do powstania tej płyty, czyli Adamowi Szewczykowi, Adamowi Grabolusowi i jeszcze paru osobom… NIE WIEM! Może w końcu zrobiłbym to, co byłoby najbardziej wskazane: modlitwa o światło Ducha – co z tym fantem???

Może jeszcze kilka słów przesłania dla czytelników RUaH.pl…

Próbujcie kochać nie za coś, lecz POMIMO WSZYSTKO!!! Wiem, że to nie jest proste, ale czy ktoś nam obiecał, że takie będzie??? Czy nie usłyszeliśmy zbawiennych słów zachęty: kto chce mnie naśladować… I jeszcze jedno: rozmawiajmy ze sobą i nauczmy się słuchać bliźniego dla NIEGO. Amen. Pozdrawiam w Tym, Który Jest.

Podyskutuj z autorem:
monika.smolka@ruah.pl

Płyta pt. „Czas to… Miłość” wydana przez Wydawnictwo EMMANUEL z Katowic przy współpracy MULTIMEDIA Adama Grabolusa do nabycia na: www.paganini.com.pl.

WordPress Gallery Plugin