Out of control

Takie są reguły gry. Kościół, by istnieć, musi dostosować się do wymagań współczesnego człowieka. Nic nie jest za darmo. Trzeba włożyć sporo wysiłku w poszukiwanie środków ewangelizacji, by zbierać jej owoce. Tylko po dobrym ziarnie można zebrać obfite plony.

Agnieszka Mazur

Telegram do człowieka

Wielki Post. Pewien człowiek, w porannym pośpiechu kierując się do pracy, zauważa na ścianie kościoła wielki plakat. Czyta napis widniejący na wielkim arkuszu papieru. O Bożym Miłosierdziu. Długo nie zwleka, bo jeszcze tego samego dnia postanawia dostąpić łaski spowiedzi świętej, której nie doświadczał wiele lat.

To nie jedyne świadectwo tego, z jakim odbiorem spotykają się plakaty o tematyce religijnej wiszące przy parafiach, domach rekolekcyjnych, szkołach. Nie są to jednak pospolite hasła reklamowe, z którymi mamy do czynienia na ulicach miast. To krótki telegram do człowieka.

Plakat z przesłaniem

Fundacja św. Franciszka z Asyżu wraz z Wydawnictwem oo. Franciszkanów „Bratni Zew” zajmuje się ewangelizacją wizualną oraz działalnością charytatywną. Sponsoruje imprezy religijne, dofinansowuje dzieci niepełnosprawne i te z rodzin zagrożonych, wspomaga Polaków mieszkających na terenach byłego ZSRR oraz polskich misjonarzy w Azji, a także w byłych republikach radzieckich. Każdego miesiąca tworzy plakat z przesłaniem ewangelizacyjnym. Tematyka zazwyczaj dostosowana jest do cyklu roku liturgicznego, a także nawiązuje do istotnych wydarzeń z życia religijnego. Cykl, obejmujący dwanaście publikacji rocznie, konsultowany jest z Wydziałem Duszpasterstwa Ogólnego Kurii Metropolitarnej w Krakowie.

Projekt ma swoje początki w osobie Andrzeja Oczkosia – krakowskiego wydawcy – który z obrazową formą ewangelizacji spotkał się w Szwecji. Kiedy przyjechał do Polski, przelał swoje ambicje na papier i prace o Bożym Miłosierdziu porozwieszał przy krakowskich kościołach. Była Wielkanoc 1994 roku. Od tego czasu minęło już 14 lat. Bilans tego okresu to projekty ok. 170 plakatów, w nakładzie 1100 miesięcznie. O. Stefan Tuszyński OFMC ap, prezes wydawnictwa twierdzi, że najważniejsze w dziele ewangelizacji jest docieranie do człowieka poprzez ten język, którym on sam się posługuje.

Komercja i reklama?

Nie trzeba badać rynku, by dowiedzieć się, na ile program jest skuteczny. Ludzie listy piszą (często elektroniczne), dzwonią, przychodzą, by osobiście podzielić się swoimi odczuciami. To sygnał, że istnieje potencjalny odbiorca, który nie jest bierny względem tego pomysłu. Coś przykuło jego uwagę, skłoniło do refleksji: „czy zatrzymasz się wreszcie?”.

Podsumowując, wszystko sprowadza się do słowa „reklama”, którego nie przyjmuje samo wydawnictwo, tłumacząc, że nie prowadzą marketingu. – Ludzie sami docierają do informacji o ewangelizacji wizualnej i sami umieszczają plakaty przy swoich placówkach – mówi jeden z pracowników wydawnictwa oo. Franciszkanów. Jeśli się jednak nad tym zastanowić, to czy Kościół nie daje się złapać w szpony komercji? Jeśli człowiek został wychowany w rzeczywistości obrazu, to oczywiste, że drogą do niego będą środki masowego przekazu, które są najbardziej skuteczne. Jeśli świat oferuje człowiekowi przyjemności poprzez obraz, to o ileż cenniejszym będzie boska oferta w tym medium! Komercja jest tworzywem człowieka, a człowiek jest stworzeniem Bożym. Wszystko, co pochodzi od Boga, jest dobre. Zatem nie ma obaw, że Bóg zostanie sprzedany w swoim dziele. Wszystko zgodnie z planem. Takie są reguły gry. Kościół, by istnieć, musi dostosować się do wymagań współczesnego człowieka. Nic nie jest za darmo. Trzeba włożyć sporo wysiłku w poszukiwanie środków ewangelizacji, by zbierać jej owoce. Tylko po dobrym ziarnie można zebrać obfite plony.

Galeria plakatów na stronie www.ewangelizacja.org.pl