Chłopaki z „Delirious?” uwierzyli kiedyś w to, że muzyka chrześcijańska ma wielką moc, nie jest w niczym gorsza od jakiejkolwiek innej i może podbić rynek muzyczny i serca słuchaczy.
Z Aleksandrą Sową-Zduńczyk, rzecznikiem prasowym koncertu „Delirious?”, rozmawia Weronika Gurdek
Lubi Pani zespół „Delirious?”?
Oczywiście, że tak! Ich muzyka wnosi w życie optymizm i nadzieję, ożywia wiarę. Jeszcze bardziej zachwyciłam się piosenkami „Delirious?”, kiedy mogłam je w całości przeczytać po polsku – mają przepiękne słowa (teksty są dostępne na www.delirious.pl)! Bardzo podoba mi się również sama postawa muzyków, ich świadectwo autentycznej wiary i życia z Bogiem. To jest siła ich świadectwa.
Mówi się o „Delirious?”, że to takie „rockowe uwielbienie”. Niektórzy porównują ich brzmienie do U2. W takim razie powiedzmy – „Delirious?” to kapela bardziej uwielbieniowa czy rockowa? Co oni właściwie grają?
Jeżeli ktoś uważa, że nie można wielbić Boga muzyką rockową, to będzie to dla niego tylko rock. Dla kogoś, kto jest zdania, że przy odpowiedniej treści każda muzyka może być na chwałę Bożą, będzie to uwielbienie. Tak naprawdę w muzyce „Delirious?” trudno oddzielić jedno od drugiego. Niektóre utwory są bardzo dynamiczne, typowo rockowe, inne są spokojniejsze, ale cała ich twórczość jest wielbieniem Boga.
Dlaczego zdecydowali Państwo zaprosić właśnie ten zespół na koncert do Polski?
Zespół „Delirious?” to jeden z najlepszych na świecie zespołów chrześcijańskich. Niestety, zagraniczne zespoły chrześcijańskie nie są jeszcze zbyt popularne w Polsce. Chcieliśmy pokazać naszej publiczności jak może wyglądać taka muzyka, co grają chrześcijańscy muzycy w Stanach i na Zachodzie Europy. Na pewno przy wyborze tego konkretnego zespołu nie bez znaczenia były osobiste gusta pomysłodawców i organizatorów.
Jak na niespełna dziesięć dni przed koncertem wyglądają przygotowania do tego wydarzenia? Zainteresowanie jest duże?
Pracy jest mnóstwo i wszystko dzieje się w zawrotnym tempie. Trzeba wszystko dopiąć na ostatni guzik, a ciągle jest jeszcze wiele spraw do załatwienia. Zainteresowanie jest dość duże, a wręcz odnoszę wrażenie, że w tym ostatnim okresie znacznie wzrosło. Mam nadzieję, że to wynik kampanii reklamowej i informacyjnej, którą staraliśmy się prowadzić wszędzie, gdzie było to możliwe. Wierzę, że wielu ludzi przynajmniej usłyszało o zespole „Delirious?”, nawet jeśli nie przyjdą na koncert. To już coś, dzięki temu zmienia się w naszym kraju świadomość muzyki chrześcijańskiej.
Jak Państwo jako organizatorzy koncertu, radzą sobie z promocją tej kapeli, bo choć zespół być może znany w Anglii i USA, w Polsce tylko nieliczni wiedzą o kogo chodzi…
Faktycznie, nie wystarczyło reklamowanie samego koncertu, bo nazwa „Delirious?” wielu Polakom nic nie mówi. Dlatego staraliśmy się przede wszystkim pokazać, co to za zespół. Dbaliśmy o to, by piosenki „Delirious?” były puszczane w radiu (przede wszystkim Radio eM, CCM, Radio Piekary). W Telewizji Katowice pojawił się spot reklamowy, w którym również można było posłuchać fragmentów piosenek. Informowaliśmy o fragmentach piosenek i koncertów „Delirious?”, które można obejrzeć na portalu www.opoka.tv. Również zamieszczony tam 30 min. film o zespole, pokazujący zarówno ich koncerty, jak i życie prywatne, zobaczyło wiele osób. W prasie i na stronach internetowych pojawiły się artykuły o zespole. I tak jak wspomniałam wcześniej, mam nadzieję, że to przyniosło pozytywny skutek.
Koncert „Delirious?” jest też próbą prezentacji zagranicznej muzyki chrześcijańskiej w Polsce. To trudne zadanie, bo akurat w Polsce kapel chrześcijańskich nie brakuje…
Niewątpliwie nie brakuje, a jedną z najlepszych jest TGD, zespół, który zagra przed „Delirious?”. To z pewnością też pomogło w promocji, bo wiele osób, które nawet nie słyszało o „Delirious?”, zna i lubi TGD. Mimo, że polski rynek muzyki chrześcijańskiej jest bogaty, to zauważyliśmy, że brakuje nam trochę zespołów na takim poziomie jak np. „Delirious?”. Z pewnością nie jest to wyłącznie wina polskich muzyków, bo wielu z nich jest bardzo utalentowanych. Wydaje mi się, że rynek muzyki chrześcijańskiej jest odcięty od ogólnego rynku muzycznego w Polsce. Jest swoistym rezerwatem, a to nigdy nie sprzyja rozwojowi. Niestety, muzyka chrześcijańska w naszym, rzekomo katolickim i chrześcijańskim kraju, jest wciąż traktowana jako coś gorszego. Dlatego też trudno wielu artystom rozwinąć skrzydła. Na Zachodzie muzyka chrześcijańska jest traktowana na równi z innymi rodzajami, u nas wciąż tego brakuje. Po to też koncert „Delirious?”, żeby pokazać Polakom, że muzyka chrześcijańska może mieć równie wysoki poziom jak „świecka”.
Rynek muzyki chrześcijańskiej za granicą ma dłuższą historię niż w Polsce, przez co wiele zespołów funkcjonuje bardzo profesjonalnie pod względem promocji czy managementu. Czego polskie kapele mogłyby się od „Delirious?” nauczyć? A może te różnice to tylko kwestia pieniędzy?
Różnice wynikają na pewno z kilku kwestii. Jak już wspomniałam, najważniejszym problemem jest kwestia promocji i zainteresowania. Polacy muszą zmienić swoje nastawienie do muzyki chrześcijańskiej, zacząć ją traktować na serio. Przede wszystkim dotyczy to dużych firm, korporacji, bo za ich poparciem idzie sponsoring i reklama. Ale na to mam nadzieję jeszcze przyjdzie czas – może już po koncercie „Delirious?”. Sądzę, że sami muzycy mogliby się nauczyć od „Delirious?” pewności i wiary w siebie oraz otwartości na kulturę, którą przynosi dzisiejszy świat. Chłopaki z „Delirious?” uwierzyli kiedyś w to, że muzyka chrześcijańska ma wielką moc, nie jest w niczym gorsza od jakiejkolwiek innej i może podbić rynek muzyczny i serca słuchaczy. Udało im się również świetnie dostosować do kultury popularnej, w której żyją. Można powiedzieć, że zasymilowali się z nią bardzo dobrze, ale do starej formy wnieśli nową treść – Ewangeli ę.
Na koniec powiedzmy jak będzie wyglądał program wieczoru, 17 grudnia w katowickim „Spodku”…
Bramy „Spodka” będą otwarte już od godziny 17.30. Przed koncertem będzie można kupić książki, płyty na stoiskach w holu „Spodka”. O godzinie 19.00 rozpocznie się koncert. Najpierw zaśpiewa TGD, a po kilkunastominutowej przerwie pojawi się gwiazda wieczoru – zespół „Delirious?”.
