Jak metalisty podbiły Ukrainę, czyli Total Armageddon Fest 2007

WERONIKA GURDEK

Już po raz drugi zespół Illuminandi został zaproszony na ukraiński festiwal chrześcijańskiej muzyki metalowej – Total Armageddon Fest (www.armageddon.net.ua). Tegoroczna, letnia edycja odbyła się jednak nie w wielkim Kijowie, a w oddalonej o 300 km od Morza Czarnego i 60 km od milionowego miasta Krzywy Róg wiosce, Leninskoe. Zgodnie z nazwą na bramie wjazdowej do ośrodka, przy którym miały miejsce koncerty, do dziś widnieje podobizna Lenina, nieopodal stoi jego pomnik, a na ścianach wciąż pełno sierpów i młotów. Czas się zatrzymał. Ale czy dla wszystkich? W tej scenerii garstka młodych postępowo i po chrześcijańsku myślących ludzi postanowiła zorganizować festiwal, podczas którego w stylistyce death-, nu-, folk-, gothic-metalowej i podobnej, można by pełną piersią, czy raczej rozdartą paszczą chwalić Pana Boga. I chyba się udało! Poniżej nieco niekonwencjonalna relacja z festiwalu i garść zdjęć, które oddają więcej niż słowa.

*** (Wypasiony…)

Wypasiony Kijów i Rogate Ranczo.
Leninskoe, wiocha i koniec świata.
Wschód Wschodu.

Majdan.
Wolność o kilka centymetrów wyższa
od imperialistycznego Zachodu.
Wypas kontra wypas.

Kozy w rowach, łady na drogach.
Piekło w naturze, skwar, kurz,
jazda z czerwoną gwiazdą.
Lenin, sierp i przełom sierpnia.
Nocny chłód i czerń jeziora co miało być morzem.
Może… za rok.

Bieda piszczy i siada na drzewach, cerkwiach.
Pole słoneczników, długie jak Dniepr.
Łuk, znak jak tęcza dla przodowników głoszenia.
Garstka, co chce Dobra w państwie bez Ideologii,
a ciągle Tamtej epoki.
Red Bull na Rogatym Ranczo.
Kto da więcej? 60 € po raz pierwszy…
Metro, czyli brak portfela.

Obrazy, myśli mijane na trzeciego.
Ukraiński pies samobójca, sobaka,
na drodze krajowej numer…
Lepiej zamknąć oczy.

Bohdan Chmielnicki i 220 Wolt.
Nie działa.
Kos w sypialni,
dziura w drzwiach.
Materac upierzony (kiedyś upierzemy).

Kasza na śniadanie,
kasza na obiad,
kasza na kolację.
Mięso z kaszy.
Gryczanej. Postnie.

Pociąg i nie ciąg na świeże powietrze.
Dozowana toaleta.
Kto szybszy ten… lżejszy.
Czysta pościel. Portfolio.
Wagon kuszetek i smrodu.
Nie takie się odczepiało.
Do rana znajdziemy umywalkę.
Radio gra. Skrable dla leniów.
Celnik z rondem rodem z rancza.
Szto? Podobno tu płyty rozdają?
Muzykanty. Metalisty.
It isn’t Kłamstwo.
To Hard Core dla Jezusa.
Wracamy z tarczą!

(WG, 31.07.2007, Wadowice po Ukrainie)

Więcej zdjęć na www.ikah.net/ukraina2007

Podyskutuj z autorem:
weronika.gurdek@ruah.pl