
Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci i pól z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej.
MARCIN JAKIMOWICZ
Przeczytałem te słowa i od razu pomyślałem o Rozarianie. Była córką warszawskiego rabina, ale gdy poznała jako nastolatka Jezusa zdecydowała się na szalony krok. Opuściła „dom, braci, siostry, matkę i ojca”. Zamknęła się w klasztorze dominikanek.
Otrzymała rzeczywiście „stokroć więcej”. Bóg wysłuchiwał jej niezwykłych modlitw. Gdy przychodziły listy z prośbą o modlitwę, kładła je na tabernakulum i głośno mówiła: Żebyś potem nie mówił, że nie wiedziałeś…
Święta bezczelność. Cecha świętych. Kto potrafi tak rozmawiać z Bogiem? Rozariana rozmawiała z Jezusem tak, jakby należeli do tej samej rodziny. Ale przecież, należeli! Pochodziła z królewskiego rodu Dawida, z pokolenia Judy. Jezus był jej dalekim krewnym.
Stojąc pod figurą Jezusowej babci, świętej Anny powiedziała z szelmowskim uśmiechem: Ona też była z mojej rodziny. To ciekawe, nie powiedziała: ja należę do rodziny Anny, ale ona należy do mojej. Cała Rozariana – śmieją się dominikanki. Ludzie do dziś opowiadają o wysłuchanych modlitwach mniszki.
