
Paradoksalnie wolimy filmy, w których panuje przemoc, niesprawiedliwość i nienawiść. I które kończą się śmiercią. Bardziej przystają do naszej rzeczywistości. Czy można to jakoś wypośrodkować?
KATARZYNA CUDZICH
Odpowiedź na to pytanie może stanowić organizowany od pięciu lat w Rzeszowie Festiwal Filmów Optymistycznych Happy End. Trwa przez tydzień (26.11. – 01.12.), można w nim uczestniczyć całkowicie za darmo i bez żadnych zobowiązań. Jest konkursem o zasięgu ogólnopolskim, na którym wyłaniane są filmy pogodne, o optymistycznym przesłaniu. Jego celem jest także popularyzacja kultury offowej, twórczości niezależnej, co jeszcze bardziej go uatrakcyjnia – większość obrazów nigdy nie znajdzie się w kinie, ani w TV. A szkoda.
Poziom filmów przerasta często te, które na co dzień trafiają do kin. Pojawiają się dokumenty, filmy krótkometrażowe i fabularne. Tworzą je zarówno profesjonalni reżyserowie i producenci, jak i amatorzy, debiutanci. Wszystkie są ciekawe. Wszystkie są zabawne. Wszystkie są wyjątkowe i pełne niezapomnianych wrażeń. Brak produkcji pustych, nudnych i nijakich. Owszem, są też słabsze i są też najlepsze (te, które otrzymują nagrody, ale i te, które może już nigdy nie ujrzą światła dziennego). Wspólny mianownik jest jeden: są to filmy optymistyczne z happy endem. Ale… co to właściwie znaczy?
Większość z tych, które ja widziałam (mniej więcej jedna trzecia), przedstawiały sytuacje kojarzone raczej z tą ciemną stroną rzeczywistości. Te momenty, kiedy człowiek upada, znajduje się w trudnej sytuacji, jest skazany tylko na siebie lub „los”. Opowiadały (o ile mogę zredukować je do jednego przesłania) historie ludzi z różnych miejsc, z różnych grup wiekowych, mniejszościowych. Ludzi cierpiących, słabych, samotnych, odepchniętych. Często dotkniętych chorobą, kalectwem, tragedią rodzinną. Gdzie tu happy end? Optymistyczne wątki? Jak znaleźć takie wśród umierających w szpitalu, otyłych kobiet, bezrobotnych głuchoniemych, samotnych w Domu Opieki? Tam nie ma pięknej, sielankowej miłości wycyzelowanych ludzi, szaleństwa i zabawy młodych, czy elokwentnych, eleganckich pań popijających herbatkę na tarasie. Z drugiej strony zdecydowanie brakuje także wyjałowionej rzeczywistości, jawiącej nam się jako przerażająca i zdegenerowana. Świat jest, jaki jest. Ułomny, brudny, smutny, ale także piękny i zachwycający. Taki został stworzony przez Boga. A On, w miejscu naszej kruchości, sam schodzi na ziemię, by dokonać cudów. Takich codziennych, czasem niezauważalnych, jak i tych spektakularnych, w które mało kto już wierzy. O tym pośrednio opowiadają też te filmy. Dają odpowiedź na pytanie, jak odnaleźć szczęście i nadzieję w pustce i szarości codziennej egzystencji. I to nie tylko takiej zwanej rutyną, ale w takiej, gdzie człowieka spotykają naprawdę wielkie tragedie, których my, spokojnie żyjący sobie obok, nie dostrzegamy i czasem nie dopuszczamy do świadomości. Filmy pokazują, że można żyć i doceniać ten dar, pomimo najgorszego bagna, jakie nas otacza. Czy to nie jest optymistyczne? Owszem, nie tak jak nas do tego przyzwyczaja medialny świat kultury masowej i filmów hollywoodzkich, ale z pewnością prawdziwsze, realniejsze i przemawiające do nas na dłuższą metę.
Jury Festiwalu Filmów Optymistycznych HAPPY END 2007 w składzie:
- Magdalena Nowak – Krytyk filmowy,
- Magdalena Piekutowska – Kontrabanda,
- Dominik Matwiejczyk – reżyser filmowy,
- Paweł Wolanin – Stowarzyszenie Kulturalne J’ARTE,
- Artur Tylmanowski – Gazeta Wyborcza
po obejrzeniu 29 filmów konkursowych postanowiło przyznać nagrody:
- wyróżnienie za film pt. „Kilka prostych słów” w reżyserii Anny Kazejak-Dawid,
- nagroda specjalna za film pt. „Tramwaj” w reżyserii Moniki Kuczynieckiej,
oraz nagrody w kategoriach:
- film fabularny za film pt. „Raj za daleko” w reżyserii Radosława Markiewicza,
- studencki film fabularny za film pt. „Kongola” w reżyserii Sylwestra Jakimowa,
- niezależny film fabularny za film pt. „Manna” w reżyserii Huberta Gotkowskiego,
- film dokumentalny za film pt. „Na niebie na ziemi” w reżyserii Macieja Cuske,
- studencki film dokumentalny za film pt. „Klinika” w reżyserii Tomasza Wolskiego,
- niezależny film dokumentalny za film pt. „Do naprawy” w reżyserii Dariusza Gackowskiego,
- GRAND PRIX za film pt. „Pora umierać” w reżyserii Doroty Kędzierzawskiej.
Publiczność za najlepszy film festiwalu uznała „Raj za daleko” w reżyserii Radosława Markiewicza.
fot. www.happyend.exdart.com.pl





