Szczyt bezczelności. Stać tuż przy żywym Bogu i powiedzieć: „jeśli chcesz, powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich”. Nie chcieli Cię przyjąć, zrównajmy ich z ziemią. Mamy taką moc!
Marcin Jaki? Mowicz
Nie chodzi nawet o to, że uczniowie nie odczytali słów o nastawianiu drugiego policzka, o przebaczeniu. Chodzi o słowa: MY sprawimy, MY uczynimy. O nieopanowaną żądzę władzy, mocy, dominacji.
Co zrobił Jezus? Biblia mówi wyraźnie: „odwróciwszy się zabronił im”. Rozmawiając z uczniami musiał się do nich odwrócić, bo wyrzucając z siebie słowa pełne agresji nie patrzyli Bogu w twarz. Mówili do Jego pleców. Byli odwróceni.
Jezus upomniał ich, a później od razu „udali się do innego miasteczka”. To dla mnie niesamowicie ważna wskazówka. Bóg mówi: nie zatrzymuj się w murach swego zranienia, nie noś na plecach ogromnego ciężaru nieprzebaczenia, nie obgaduj, nie ciskaj gromów. Wyjdź do innego miasteczka. Odetchnij.
