
Żadne kościółkowe garnitury i słodkie wzdychanie do Nieba. Chciałbym, aby wrócił autentyzm. Popełniamy grzechy i trzeba o tym umieć twardo, a czasem z uśmiechem powiedzieć. Jezus zachęca do tego, żeby sacrum pracowało w zetknięciu z profanum, żeby najczystszego złota dotykały brudne ręce. Pobrudzić, nie stracić, nie zniszczyć, ale to musi się utytłać w tym naszym normalnym świecie, nie ma innego wyjścia.
Z SZYMONEM HOŁOWNIĄ, dyrektorem programowym kanału Religia.tv, rozmawia WERONIKA GURDEK
Kanał Religia.tv działa już od kilku miesięcy. Jesteś zadowolony z tego co dotychczas zrobiliście?
Z niektórych rzeczy jestem zadowolony z innych nie. Upłynie parę lat zanim ta telewizja będzie taka jaka byśmy chcieli, żeby była. Na to się składa wiele rzeczy. Na przykład kwestia zakupów zagranicznych programów. To dosyć długo trwa: negocjacje, sprowadzanie do wersji polskiej. Dlatego mamy jeszcze sporo do zrobienia. Natomiast jeśli chodzi o własne produkcje, jestem zadowolony. Wymyśliliśmy kilka bardzo fajnych formatów, stworzyliśmy coś czego do tej pory na polskim rynku nie było. Zagadką jest dla nas wciąż interaktywny program „Rozmównica”. Są takie wydania gdy telefon się urywa, są takie gdy milczy jak zaklęty. Uczymy się tego o czym i jak Polacy chcą rozmawiać, gdy pada pytanie o wiarę, moralność czy przykazania.
Nazwa Religia.tv na początku nie bardzo sugerowała o jaką religię chodzi. Właściwie dopiero logo, w które wpisana jest ryba, zdradziło, że chodzi o chrześcijaństwo. Czy to taki zakamuflowany PR? Trzeba się wgryźć, żeby się połapać o co chodzi?
To nie jest do końca tak, że to jest kanał katolicki. Ja jestem katolikiem, ks. Kazimierz Sowa jest katolikiem, osoby, które robią ten kanał w dużej części są katolikami. Ale bardzo chcemy, żeby w tym kanale pojawiali się przedstawiciele innych religii. Już do niektórych programów zaczynamy zapraszać przedstawicieli islamu, kościołów protestanckich, ewangelików. Transmitowaliśmy już nabożeństwa ewangelickie czy prawosławne. Oczywiście należy pamiętać o proporcjach, które mamy w Polsce. Marzy się nam, choć to pewnie dopiero w przyszłej ramówce, wprowadzenie programu, w którym będzie miejsce na dyskurs międzyreligijny. Teraz od nowego roku ruszy kalendarium ekumeniczne, z którego będzie się można dowiedzieć co danego dnia obchodzą prawosławni, a co muzułmanie, co katolicy, a co ewangelicy. Nam zależy na tym, żeby pokazywać ludzi, którzy jakoś wierzą w Boga, żeby pokazywać różne drogi do Boga. Tych dróg jest mnóstwo i w obrębie katolicyzmu i w obrębie świata. Planujemy również kupić cykl programów o religiach świata.
Jak doszło do powstania kanału religijnego? Platforma n, grupa ITI – najbardziej liberalne skrzydło mediów w Polsce i nagle kanał Religia.tv. To dosyć zaskakująca wiadomość…
Nasi właściciele postanowili wydać swoje własne pieniądze na coś co jest misją. I to jest bardzo fajne. Martwi mnie to, że jak w Polsce ktoś chce wyłożyć pieniądze na misję, wszyscy zaraz uruchamiają spiskowe teorie dziejów i zastanawiają, co on chce przez to osiągnąć. Ludzie nie chcą zrozumieć, że jak już się zrobiło wielką telewizję, koncern medialny, sieć kin i największy w Polsce portal, to można nagle zrobić coś pro bono. Oczywiście ten kanał nie ma zawsze przynosić strat. Musi wyjść na zero, ale jest to duży gest ze strony właścicieli. Nie ma tu żadnej przykrywki… Nam już wmawiano różne rzeczy: że mamy być anty-Rydzykiem, że mamy być telewizją wyborczą Platformy Obywatelskiej itd. To są bzdury. Jestem za poważnym człowiekiem, żeby się takim naciskom poddawać. Przyszli do nas ludzie, którzy powiedzieli – mamy pieniądze, spróbujcie zrobić program religijny w TVN-ie. Zaproponowaliśmy więc szereg różnych programów. Wtedy oni powiedzieli, że tych pomysłów jest tyle, że może dobrze by było zrobić kanał. Czyli wy macie pomysły, my mamy pieniądze, spróbujmy to razem pożenić. Dostaliśmy tvnowy know how, co nie jest bez znaczenia. I działamy. Forma jest dla nas bardzo ważna. Moim i Kazka mottem jest to, aby pokazywać rzeczy ważne w ciekawy sposób, zwłaszcza w telewizji. Poza tym to jest stabilny właściciel, odporny na różne naciski polityczne.
Czy jest jakieś główne założenie kanału, jakaś zwięzła misja…
Chcemy pokazywać, że religia to jest życie, że nie jest czymś oderwanym od codzienności, nie jest konstruktem ideologicznym, ani przygodą intelektualną, ale coś co się przekłada na ludzkie wybory, na ludzkie decyzje w rodzinie, w wyborze swojej drogi, w wyjeździe na misje, w pozostaniu tutaj, w pracy naukowej, czy w zastanawianiu się nad tym jak ten świat jest zrobiony; w sprawach społecznych, nawet w kuchni. Religia świadomie przeżywana dotyczy wszystkiego. Chcemy dać platformę do rozmowy o tym co się dzieje w duszy. My nie jesteśmy od tego, żeby nawracać. Ten kanał nie jest kanałem teleewangelizacyjnym. To robią inni. My mamy dostarczyć ludziom informacji, a decyzję niech podejmują sami. To jest telewizja edukacyjna, nie ewangelizacyjna.
A czy w ramówce w takim razie będzie miejsce na modlitwę? Rozważanie Słowa Bożego?
Jest czas na modlitwę w postaci transmisji mszy świętej, którą postaraliśmy się zrobić tak, żeby było trochę inaczej, wyjątkowo. Staramy się pokazać, że transmisja mszy świętej może być pięknym wydarzeniem. Tu okazało się że mamy mały kłopot z miejscami, z których chcielibyśmy tę mszę transmitować. Są księża czy duszpasterze, którzy po jednej czy drugiej próbie uznali, że nas po prostu nie chcą. I nie trafiają do nich argumenty, że skoro gdzieś udało się wypracować piękną liturgię po chrześcijańsku byłoby podzielić się tym z innymi. Pojawia się jakiś duszpasterski egoizm. Transmisja mszy to zawsze jakaś uciążliwość, kamery, światła, ale jaki zysk dla tych chorych czy starszych, którzy siedzą przed telewizorami? Nie zgodzę się z tym, że ludzie będą siedzieć przed telewizorem i jeść chipsy, a nie pójdą przez to do kościoła. Nie wierzę w takie rozróżnienie. Jak ktoś nie chce iść do kościoła, to sobie też mszy nie włączy. Nie ma co się łudzić. Natomiast to pokazuje, że liturgia może być pięknie zrobiona, może być krótka, wzniosła i na temat. Bardzo bym chciał wprowadzić z czasem elementy Liturgii Godzin po polsku, tzn. kompletę, codziennie wieczorem, może po „Rozmównicy”, wprowadzić jutrznię w niedzielę, robioną przez oo. dominikanów na przykład. Natomiast na takie lekcje biblijne na razie nie będziemy się decydować, być może z czasem. Ja jednak wolę się modlić w kościele. Natomiast mógłby powstać program edukacyjny, który ludziom w ciekawy sposób pokaże czym się różni koronka od różańca, dlaczego fajnie jest się modlić litanią, na czym polega medytacja… Program o różnych formach modlitwy, które mamy do wyboru, ale wybierać musimy już sami.
Nie jest to trochę tak, że pokazujecie kościół bardzo intelektualny… Potem ktoś mimo wszystko może doznać pewnego zderzenia. Niebezpieczne jest wartościowanie, która Eucharystia jest fajniej robiona, a która jest gorzej… Ale coś w tym jednak jest. Ktoś idzie później do swojego zwykłego kościółka parafialnego, no i okazuje się, że u niego jest jednak inaczej. Mniej wzniośle, a czasem i mniej na temat…
Ale czy to nie jest takie postawienie sprawy: nie pokazujmy ładnych obrazów, bo wtedy ludzie nie będą patrzeć na te brzydsze? Co złego w tym, że pokazujemy msze na których księża wiedzą co chcą powiedzieć, schola ładnie śpiewa, wszystko jest na miejscu, jest szacunek dla liturgii. A msza święta jest zawsze ważna, w małymi w dużym kościółku, odprawiana przez księdza z doktoratem i księdza który ledwo skleci dwie myśli. Nie bardzo rozumiem ten zarzut. To mi pachnie dzieleniem kościoła. Staramy się z Kościoła wybierać fajne rzeczy i pokazywać jako modelowe. Dlaczego ja, mając takie narzędzie jakie mam, nie mogę pokazać, że w tym kraju jest ośmiu, dziesięciu, piętnastu, stu pięćdziesięciu fajnych księży? Człowiek rzeczywiście idzie do swojego kościoła i mówi, że ten mój proboszcz jest beznadziejny, w związku z powyższym kościół jest beznadziejny. Po takim programie może urealni sobie pogląd i powie: może ten mój proboszcz jest beznadziejny, ale są fajni księża, bo ja ich widziałem…
Optymistyczna wersja…
Nie wierzę, że ktoś kto zobaczy nas, a potem pójdzie do siebie i powie: ale u nich jest fajnie, a tu jest niefajnie, to ja się obrażam. Nie. Poszerzy sobie skalę doznań. Księża, którzy nas oglądają mogą pewne pomysły wyłapywać. Albo my będziemy zapraszać tych księży, którzy mają fajne pomysły, a o których nikt nie słyszał. Poza tym nie jesteśmy zakochani do śmierci w dominikanach. W „Rozmównicy” jest jeden augustianin, jest dwóch dominikanów na zmianę, jest jedna urszulanka i dwóch księży diecezjalnych, był też gościnnie jezuita, planujemy kolejne zmiany. Nie mitologizujmy. Jest mnóstwo fajnych rzeczy, o których my nie mamy pojęcia, po prostu.
Zgadza się. Jakie są plany emisyjne? Platforma n nie jest szeroko dostępna. Ja na przykład ubolewam, że kanału Religia.tv nie można oglądać tak po prostu.
Mamy do czynienia z sytuacją, w której ktoś dał swoje prywatne pieniądze na to przedsięwzięcie, prywatny człowiek, prywatna firma i teraz ta prywatna firma ma prawo oczekiwać, że to jest jej ekskluzywny produkt. Jeżeli zainteresują się tym operatorzy sieci kablowej, to ten projekt będzie ewoluował i będzie też rosła jego dostępność.
A internet?
Internet jest platformą, za pomocą, której też coś można zrobić. Myślę, że to jest kwestia czasu. Nie wszystko na raz, nie oczekujmy nie wiadomo jakich rzeczy…
Serwisu internetowego na razie nie ma…
Pracujemy nad tym i zamierzamy go uruchomić. To musi być sprzężone z Onetem, wiadomo. W tej chwili trwają prace nad domeną.
Jak jest publiczność, albo może na jaką publiczność liczycie?
Socjodemograficzne targetowanie kanału tematycznego nie ma sensu. Można to robić ze stacją TVN24. Natomiast kanały tematyczne, takie jak TVNStyle, Religia.tv, inaczej się targetuje. Celuje się w zainteresowanych. Ten kanał jest adresowany do każdego od lat 50 do 105, który ma ochotę w danym momencie zadać sobie jakieś pytanie dotyczące wiary. Kanał tematyczny jest odpowiednikiem konkretnego programu w ramówce. Jeżeli mamy ramówkę stacji telewizyjnej i nagle jest o 14.00 w niedzielę program religijny, to rola kanału tematycznego polega na tym, że cały czas jest właśnie ta 14.00, na którą nie musisz czekać. W każdej chwili możesz włączyć kanał i zawsze będzie coś na temat religii. Tak są pomyślane kanały tematyczne. Dlatego one się opierają na powtórkach – u nas pasmo premierowe jest w sobotę i niedzielę, a cały tydzień są powtórki. Codzienną premierą jest tylko „Rozmównica”. Kanały tematyczne nie są oglądane non-stop. Ogląda się je pasmami. Jedni mają na to czas rano, drudzy zerkają wieczorem.
50 do 105… A młodzi?
Wiesz, ja bym chciał, żeby to trafiało do młodych… Czasem trafi pewnie do młodego człowieka, który na przykład chce się przygotować na zajęcia, albo na lekcję religii. To są programy uniwersalne. Nie mamy takich, powiedziałbym, stricte młodzieżowych propozycji, ani też stricte dla osób starszych. Jak miałaby wyglądać propozycja dla młodzieży? Ktoś ma wyjść i powiedzieć „Elo” i później po prostu jechać jakąś dziwną gwarą? Oczywiście jak wybieraliśmy rozmówców do „Rozmównicy”, to zdecydowaliśmy się na dwóch młodzieżowców – Wojtek Jędrzejewski OP i Marek Kohert OP, ale jest też stateczny warszawski proboszcz po pięćdziesiątce, ks. Leszek Slipek, jest augustianin ojciec Wiesław Dawidowski, jest matka Jolanta Olech, osoba z wielką estymą i godnością. Każdy może coś wybrać dla siebie, ale oni się wszyscy mieszczą w Kościele. I to jest fajne.
Kościół powszechny…
Tak, to nie jest kościół łagiewnicki, toruński, dla starszych, dla młodszych. To jest po prostu Kościół powszechny.
Czy w programach stawiacie na krótką rozmowę, zasygnalizowanie problemu, czy na wgryzienie się w temat, pogłębioną refleksję? Prawdę powiedziawszy oglądając Twój program, czy program „Kruchta Kulturalna”, mam takie odczucie, że można by było te tematy jeszcze dłużej pociągnąć…
Pewnie, że można. Tylko znowu – my mówimy do człowieka, którego musimy zatrzymać przed telewizorem. Możemy sobie pozwolić na długą debatę i pozwalamy sobie czasem. Ale z drugiej strony powinniśmy pamiętać o tym, że my musimy widza do siebie zachęcić. Takich widzów jak ja czy Ty, czy jeszcze grono naszych kolegów, jest niewielka część w tym kraju. Nas jest garstka, natomiast mówimy do człowieka, który siedzi przed telewizorem i zappuje (przełącza kanały – przyp. WG). W pewnym momencie zatrzymuje się i my musimy go złowić. Będziemy próbowali żonglować – raz dłuższy program, raz krótszy. Cierpliwości. Nie jesteśmy kanałem newsowym, w którym cały czas coś się zmienia. Będziemy wracać do tematów, będziemy je maglować z siedmiu stron. Błędem warsztatowym byłoby jednak posadzenie dwójki ludzi, którzy rozmawiają na super ważny temat przez trzy godziny. Telewizja nie jest medium, które coś takiego udźwignie. Jak ktoś ma takie potrzeby to czyta gazety, magazyny…
Tak, nasz wywiad (śmiech)… Ale na przykład „Kruchta Kulturalna” – porusza wiele tematów. Odcinek o muzyce, seksie, kościele i reklamie, mimo wszystko uważam, niewiele wnosi.
A ja się nie zgadzam. Uważam, że przez poruszenie tylu tematów w jednym odcinku daje wrażanie, że w naprawdę jest o czym rozmawiać. Lubię „Kruchtę…”, bo rozszerza horyzont. A jak potrzebuję więcej, to się zaczynam nad tym zastanawiać. Jeśli coś rzeczywiście nas zainteresuje to jeszcze do tego wrócimy, może w innym programie.
Mój niedosyt oczywiście najbardziej dotyczy tej części o muzyce…
Ja to rozumiem. Więcej, w ogóle mnie to nie dziwi (śmiech).
Nie mówię, że trzeba tam było wszystko przedstawić: od powstania 2 Tm 2,3 do końca świata, ale wydaje mi się, że zniekształciliście trochę pojęcie muzyki chrześcijan…
To są szczegóły merytoryczne. Mogę mieć z tym rzeczywiście kłopot, bo jestem laikiem w tej sprawie… Ale to nie znaczy, że nie myśleliśmy o tym, żeby zrobić program o muzyce chrześcijańskiej. Tylko nie coś z gatunku „okienko dla filatelistów i numizmatyków”, ale coś, co zainteresuje naszych widzów. Może lista przebojów, może teledyski, krótkie rozmowy. Mam nadzieję, że w przyszłej ramówce uda się z czymś takim ruszyć.
Mówiłeś, że jesteś zadowolony z formuł programów, bo są nowoczesne itd. Czyli generalnie TVN-owskich wzorce i telewizyjne dziennikarstwo na najwyższym poziomie. Jak najbardziej się z Tobą zgadzam. To musi być tak robione, bo inaczej w ogóle nie ma o czym mówić. Ale boję się trochę o formalizm… Można robić fajne rzeczy w fajny sposób, ale gdzieś zgubić treść…
Lubię eksperymentować z formą. Na przykład w książkach, które piszę. Korci mnie to. I chyba mam już trochę zmienioną wrażliwość. Ale staram się nikogo tymi formami nie obrażać. Ale jeśli ktoś w telewizji szuka głębi, to jej nie znajdzie. Telewizja służy do czego innego. Ludzie demonizują telewizor, oczekują, że będzie wszystkim, że spełni wszystkie ludzkie potrzeby od najgłębszych do najpłytszych. Mówią, że to jest bożek, ale sami sobie go programują. A telewizja służy do prostych rzeczy. Do tego, żeby się zaczepić na czymś, nie marnować czasu i odprężyć wzrok, a przy okazji czegoś się dowiedzieć.
Jakbyś usytuował kanał religijny obok innych mediów katolickich, chociażby obok innych telewizji?
My się nie porównujemy z Pulsem, z TV Trwam, ani z redakcją katolicką TVP, bo to są inne światy. Jesteśmy pierwszym na polskim rynku kanałem tematycznym o tematyce religijnej. W związku z powyższym trudno jest powiedzieć, że my się lokujemy wyżej, niżej, albo po środku. My jesteśmy po prostu gdzie indziej. Zupełnie nowa propozycja.
Na koniec pytanie o Szymona Hołownię: jesteś partyzantem Dobrej Nowiny? Nie wprost, bo w Newsweeku, teraz ITI i Religia.tv… Co z Ciebie za katolicki dziennikarz? (śmiech)
Różne epitety mnie już spotkały… Słyszałem, że jestem Woody Alen’em polskiego katolicyzmu, Bożym Wojownikiem, Bożym Gangsterem, koniem trojańskim w sercu Kościoła itd. Po niektórych takich tekstach mam ochotę otworzyć sobie tętnicę, jak słowo daję (śmiech). Rzecz jest prosta: staram się odzierać nasze mówienie o wierze z kokieterii. Żadne kościółkowe garnitury i słodkie wzdychanie do Nieba. Chciałbym, aby wrócił autentyzm. Popełniamy grzechy i trzeba o tym umieć twardo, a czasem z uśmiechem powiedzieć. Nie chciałbym pracować tylko w tzw. mediach katolickich. Uciekam z tej szuflady. Chcę złączyć dwa światy – sacrum i profanum, pokazywać, że się da. Jezus zachęca do tego, żeby sacrum pracowało w zetknięciu z profanum, żeby najczystszego złota dotykały brudne ręce. Pobrudzić, nie stracić, nie zniszczyć, ale to musi się utytłać w tym naszym normalnym świecie, nie ma innego wyjścia.
Kanał Religia.tv jest kanałem tematycznym Platformy n (www.n.pl). Dostępny po wykupieniu abonamentu i dekodera oraz – wybrane programy – w serwisie www.onet.tv. Nadaje obecnie 16 godzin dziennie. Przykładowe programy: „Miedzy sklepami” – talk-show Szymona Hołowni, „Kruchta kulturalna” – program Anny Wasiewicz i Grzegorza Paca, „Anielska kuchnia”, czyli przepisy od siostry Anieli, „Akademia rodzinna” o. Pilśniaka, „Skalpel i dusza” – o różnych problemach na styku nauki i wiary, „Nieznani, zapomniani” – cykl filmów dokumentalnych o zapomnianych czy nieznanych postaciach chrześcijaństwa. Jest też program „Szaleńcy Pana Boga”, o misjonarzach pracujących w różnych częściach świata oraz „Bez kadzidła” – rozmowy ks. Kazimierza Sowy z liderami różnych środowisk w polskim Kościele.
