
Każdy z nas powołany jest do głoszenia. Świeccy mają swój udział w misji Kościoła. Jesteśmy wszak „królewskim kapłaństwem, ludem Bogu na własność przeznaczonym”. Owo powołanie możemy wypełniać choćby w tak prosty sposób – śpiewem sekwencji. Muzyka – nie tylko stricte ewangelizacyjna, na stadionach, różnego rodzaju Przystankach – ma moc przemieniania serca. W liturgii znajdziemy śpiewy, które sprawią w nas wielkie dzieła…
MICHAŁ BUCZKOWSKI
Sekwencja
Niech w święto radosne Paschalnej Ofiary
Składają jej wierni uwielbień swych dary.
Odkupił swe owce Baranek bez skazy,
Pojednał nas z Ojcem i zmył grzechów zmazy.
Śmierć zwarła się z życiem i w boju, o dziwy,
Choć poległ Wódz życia, króluje dziś żywy.
Mario, ty powiedz, coś w drodze widziała?
Jam Zmartwychwstałego blask chwały ujrzała.
Żywego już Pana widziałam, grób pusty,
I świadków anielskich, i odzież, i chusty.
Zmartwychwstał już Chrystus, Pan mój i nadzieja,
A miejscem spotkania będzie Galileja.
Wiemy, żeś zmartwychwstał, że ten cud prawdziwy,
O Królu Zwycięzco, bądź nam miłościwy.
Piotr
Wyobrażam sobie, że tak mógł wyglądać jeden z pierwszych wieczorów, gdy chrześcijanie zbierali się, by słuchać nowiny o Zmartwychwstaniu. Wyobrażam sobie św. Piotra, który wzywa wiernych do modlitwy radosnej i uwielbieniowej, ale też do… składania darów (jałmużna była czymś zwykłym wśród wspólnot). Później zaczyna kazanie. Zaczyna od podkreślenia najważniejszych faktów, jakie niesie ze sobą Zmartwychwstanie Chrystusa. Mówi uczenie, metaforycznie: „Baranek odkupił swe owce”. Nie pasterz, ale Baranek. To jeden ze stada. To taki, który jest „swój” (choć bez skazy). Taki, który oddaje swe życie, łagodny. Mówi o tym, że powstanie z martwych miało ważne skutki dla ludzi, że to zapowiadane od tysiącleci Pojednanie – Nowe Przymierze; że to dzięki śmierci Jezusa, a później jej przezwyciężeniu, mamy odpuszczenie grzechów. Następnie mowa jego ubiera się w jeszcze większą liczbę udziwnień: „życiem, życia, żywy”. Zawikłane słowa, ale przesłanie bardzo jasne – w walce życia ze śmiercią ta ostatnia nie ma szans. Nawet jeśli poległ, to przecież jest Wodzem życia – nie umrze, ba, nawet żywy będzie królował. „Śmierć” zaatakowała, „zwarła się z życiem”, przez moment trudno było rozróżnić szamotające się siły – życie zeszło do grobu.
Maria
I tu pewnie Piotr spocony, przejęty swą misją głoszenia Słowa, przypomniał sobie, że owszem, jemu została przekazana władza pasterska, ale że nie był do końca wierny. To Maria Magdalena miała odwagę pójść do grobu Jezusa. Ze wstydem, ale i pełen wiary w to autentyczne świadectwo, zwraca się do niej: „Mario, ty powiedz…”. Po słowach pełnych retoryki, po teologicznych wywodach następuje proste wyznanie: „Jam Zmartwychwstałego blask chwały ujrzała”. Co tak naprawdę ujrzała Maria? Jej wypowiedź też jest zmetaforyzowana. Czym jest ów blask chwały? To również są trudne słowa, możliwe do przyjęcia tylko w duchu wiary, ale to nie wydumane perory, to próba nazwania czegoś, co nie daje się opisać. To takie babskie gadanie, emocjonalne, wypełnione namiętnością, nieposkładane. Autor sekwencji świetnie tworzy nastrój chrześcijańskiego zebrania. Kobieta zaczyna się rozgadywać… „I to widziałam i tamto i jeszcze jedno”. Jeśli wchodzi w teologię, to przypadkiem – nazywając aniołów świadkami. To bardzo ciekawe, że właśnie taką funkcję im przypisuje. Robi to jednak zupełnie na marginesie wypowiedzi, w sposób niezamierzony, jakby niechcący. Nie zastanawia się, że to właśnie po to zesłał Bóg aniołów, aby dawali świadectwo rezurekcji; ona po prostu to wie, była, widziała i teraz opowiada – tak jak to rozumie. Na koniec daje wyraz swej miłości, uwielbia Pana. Pełnym głosem obwieszcza: „Zmartwychwstał!”. Nazywa Go nie tylko Panem, ale i swą nadzieją. Zupełnie spontaniczne, bezpretensjonalne wyznanie wiary w to, że śmierć została pokonana na zawsze, że już nie dotyczy rodzaju ludzkiego. Jakże dosłownie traktuje spotkanie z Bogiem, jakże realnie: „A miejscem spotkania będzie Galileja”. Święty Piotr nie ma już nic do dodania. Powagą swego urzędu potwierdza tylko słowa Marii Magdaleny i wzywa zebranych wiernych do wysławiania Zbawiciela. Pamięta jednak o swej małej wierze: „bądź nam miłościwy”, kończy modlitwy.
Ja
Słowo sekwencja można przetłumaczyć jako podążanie. Gatunek wytworzył się jako próba „dopowiadania” tekstu natchnionego. Ktoś, podążając za myślą świętego autora, chciał przybliżyć prawdy zbawienia, plastycznie przedstawić dla lepszego zrozumienia, poruszyć wyobraźnię. Podążając ku niebu dobrze jest przyswajać sobie naukę Kościoła, czynić ją zrozumiałą dla siebie. Maria tłumaczy słowa Piotra „na nasze” i była do tego dopuszczona, bo jej świadectwo jest prawdziwe. To ona ogłosiła apostołom Dobrą Nowinę! Tak jak potrafiła, prosto, zmysłowo. Każdy z nas powołany jest do głoszenia. Świeccy mają swój udział w misji Kościoła. Jesteśmy wszak „królewskim kapłaństwem, ludem Bogu na własność przeznaczonym”. Owo powołanie możemy wypełniać choćby w tak prosty sposób – śpiewem sekwencji. Muzyka – nie tylko stricte ewangelizacyjna, na stadionach, różnego rodzaju Przystankach – ma moc przemieniania serca. W liturgii znajdziemy śpiewy, które sprawią w nas wielkie dzieła…
Podyskutuj z autorem:
michal.buczkowski@ruah.pl
