Z archiwum Y: Kadosz

fot. archiwum zespołu

Trudno jest cokolwiek powiedzieć o tym zespole. W zasadzie istnieje od 1999 roku, a czujemy się tak, jakby wszystko zaczęło się od płyty „Komu chcesz wierzyć”. Trudno cokolwiek powiedzieć o zespole, który funkcjonuje gdzieś pomiędzy kolejnym wyjazdem do pracy a kolejnym wyjazdem na studia, usypianiem dzieci a zmywaniem garów, gdzieś w całej tej codziennej gonitwie.

MARCIN ZIEMNIEWICZ

 

 

 

 

Wiemy tyle, że w jakiś niepojęty dla nas sposób to, co próbowaliśmy rzeźbić i dłubać od tych prawie ośmiu lat, teraz zaczęło nabierać kształtu. Dziesiątki prób, zrobionych numerów, a teraz siedem z nich udało się nagrać w studiu, i to w dobrym studiu, o jakim jeszcze niedawno mogliśmy tylko pomarzyć. Z tego aż cztery z całym zespołem. Można też powiedzieć „tylko cztery”. Zależy jak popatrzeć.

O czym jest ta płyta? Tak naprawdę chyba o tym, że to jest naprawdę wyjątkowa sprawa grać muzykę dla Pana Boga. To jest nasze dziękczynienie i radość z tego, że On – Jezus – jest wierny swoim obietnicom. Ale ta płyta jest także pytaniem – co lub kogo ustawiam w centrum swojego życia. Tytuł płyty oraz tekst tytułowego utworu – Komu chcesz wierzyć? – szczególnie jest adresowany do osób, które poszukują, nie doświadczyły jeszcze działania Bożej miłości w swoim życiu. I oczywiście – każdy musi sobie odpowiedzieć sam, ale my podpowiadamy – Jezus Chrystus. Ten, kto Jemu wierzy, nie zostanie zawiedziony. Doświadczamy tego także poprzez granie w Kadoszu.

Od początku chcieliśmy, żeby to był Boży zespół, ale robiliśmy wszystko po swojemu. Szarpaliśmy, kombinowaliśmy, byle ambitniej, byle się popisać. I dopiero, kiedy naprawdę odpuściliśmy sobie wszelkie starania – bo po ludzku nic nam z tego nie wychodziło – On został naszym menadżerem. Zaczęło się dziać dużo dobrego. Najpierw znaleźliśmy ludzi, z którymi świetnie się pracuje i którym się naprawdę chce grać. Teraz Kadosz tworzą: Iwona Ziemniewicz – wokal, Jacek Przydryga – gitary, Jacek Żur – klawisze, Marcin Ziemniewicz – gitara akustyczna, Marek Szołtysik – bas, Sebastian Nyc – bębny.

Powstał całkiem nowy materiał – prosty, poprockowy. Niedługo później cudem znalazły się pieniądze na nagranie, a teraz wszystko jakoś tak dzieje się samo – ludzie dzwonią, zamawiają koncerty, odpowiadają na maile, jest zainteresowanie płytą. I to jest dla nas nauka i świadectwo tego, że Bóg jest zawsze wierny swoim obietnicom. Ciągle się uczymy, co to znaczy ufać Jemu.

Podyskutuj z autorem:
kadosz@kdm.pl

WordPress Gallery Plugin